Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przygotowania do Stylu Zycia Bez Jedzenia
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Inedia, Niejedzenie, Post.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Czy planujesz przygotowanie swojego organizmu do S Z B J?
Nie zastanawial(a/e)m sie
0%
 0%  [ 0 ]
Tak
90%
 90%  [ 27 ]
Nie
10%
 10%  [ 3 ]
Wszystkich Głosów : 30

Autor Wiadomość
thetrinity



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 6
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 2003 01 15 22:09    Temat postu: Przygotowania do Stylu Zycia Bez Jedzenia Odpowiedz z cytatem

Chcialabym przygotowac sie do Stylu Zycia Bez Jedzenia. Mam swiadomosc, ze przygotowania moga byc dlugie i chcialabym zachecic wszystkich, ktorzy rowniez planuja rozpoczecie przygotowan (lub sa w trakcie przystosowywania organizmu), zeby dzielili sie swoimi opiniami i wiedza. Z gory dziekuje !
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
Simsalabim
Gość





PostWysłany: 2003 01 15 23:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To moze i ja poprosze o to samo popierajac Przedmowczynie. Sam odzywam sie pierwszy raz, choc forum podczytuje od pewnego czasu. Idea Idea jest dla mnie oczywista i przemyslana od dluzszego juz czasu (tak, tak, wlacznie z problemem alienacji, wszak cala dzialalnosc towarzyska czlowieka to stol i jest to spory problem), ale ostatnio jakos to niejedzenie samo za mna chodzi (trafilem tu, uslyszalem reportaz w Trojce, wpadl mi w rece artykul w Duzym Formacie GW etc.). Moze wiec pora na Telesfora i trzeba sie zabrac do rzeczy... Ha, mozna powiedziec, ze juz sie zabralem, bo zafundowalem sobie male oczyszczanie i koncze wlasnie drugi tydzien na owocach i warzywach. Zabierajac sie za te diete nie myslalem o probie ostatecznego przejscia, ale... pewnie kiedys tak sie zacznie. Przeczytalem, ze, JMW, po kolei eliminowales pokarmy. Jak i czy moge wykorzystac moja obecna sytuacje?
Pozdrawiam wszystkich seredecznie
S.
Powrót do góry
thetrinity



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 6
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 2003 01 16 01:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dwa tygodnie na owocach. Brzmi swietnie, a jak znosi to Twoj organizm? I co mnie bardziej interesuje : czy miales problemy z psychicznym uniezaleznieniem sie np. od pieczywa?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1680
Skąd: Kanton, Chiny

PostWysłany: 2003 01 16 08:38    Temat postu: JAK Odpowiedz z cytatem

Simsalabim
Styl Życia Bez Jedzenia można rozpocząć w czasie od natychmiast do po przygotowaniach trwających wiele wcieleń -- jest to sprawą osobistej decycji. Decydując się na rozpoczęcie SŻBJ będąc do tego przygotowanym, wiesz że to tylko decyzja, jeżeli natomiast umysł i ciało są nieprzygotowane, to taka decyzja prowadzi do nieprzewidzianych (zazwyczaj odbieranych jako szkodliwe) skutków.
Wielkie pytanie JAK.
Moja ogólna odpowiedź trwa ok. 9 godzin a w formie pisemnej jest to kilkaset stron książki (która teraz powstaje). Dlatego poza kadrem, którym jest serwis internetowy niejedzenie.pl, prowadzę bardziej szczegółowe seminaria (więcej szczegółów na http://niejedzenie.pl/jmwserminaria.html).
Poza tym, każdy człowiek ma własną drogę zwaną "życie", dlatego każdy będzie miał inną ścieżkę do osiągnięcia konkretnego celu. Jeżeli twoim celem jest życie bez jedzenia, to twoja ścieżka ku temu będzie też inna od innych (chociaż może być podobna). Jeżeli więc nie wiesz co robić teraz, to możesz zbierać informacje na ten temat (np. seminarium, internet, książki, niejedzący). Mając informacje możesz zdecydować się na ich wykorzystanie poprzez doświadczanie, co doprowadzi cię do opracowania najlepszej i tylko dla ciebie dopasowanej metody.
Metod jest tyle ile osób, które przez to przeszły.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
NoMysz



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 20
Skąd: Poznan

PostWysłany: 2003 01 16 12:55    Temat postu: Ja juz w trakcie Odpowiedz z cytatem

Przygotowuje sie juz od prawie roku, byly to bardzo rozne etapy, w skrocie powiem poprostu eliminacja pokarmow, obecnie jem czasami nie co dzien raz na dwa trzy 4, czy 5 dni troche owocow czy warzyw. Sam wiem ze robie jeszcze wiele bledow. CO z doswiadczenia moge powiedziec, wazne sa medytacje najlepiej codzienne a ja czesto sobie odpuszczam poprostu ma swiadomosc ze nie musze jesc i tak czasem usprawiedliwiam sie ze nie robie dzis medytacji. To blad i pracuje nad tym im wiecje zrobimy wizualizacji i bedziemy medytowac tym latwiej dostosujemy organizm do zycia w swietle. Inne bledy. Zdarz mi sie co te kilka dni w ktore jem zjesc czasem wiecje warzyw np dlatego ze jem jakas salatke i sprawia mi przyjemnosc smakowanie choc wiem ze nie potrzebuje tego, wiem ze od tego sie uwolnie kiedy moja swiadomosc osiagnie wyzszy poziom a do tego potrzebne medytacje.
Jeszcze mala rada dla tych ktorzy zaczynaja, na poczatku bylem bardzo zapalony i chcialem wszytko szybko, ale nie tedy droga, mozna szybko a mozna powoli wtedy latwiej organizm sie dostosuje. Nic na sile, pomalu spokojnie Smile. I jedno wiele razy uswiadamial mi Joachim to nie jest cel w zyciu niejedzenie to poprostu uboczny proces stawania sie lepszym czlowiekiem. Popieram
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora WP Kontakt
Światełko



Dołączył: 14 Sty 2003
Posty: 679
Skąd: wawa

PostWysłany: 2003 01 16 18:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja też jak usłyszałam o mozliwości życia bez jedzenia(a było to wraz z przyjazdem jasmuheen w roku 2001 w kwietniu)to bardzo się napaliłam.Ucieszyłam się,że nie muszę dzień w dzień jeść obiadów-bo tak trzeba(bo taki jest pomysł rodziców i nietylko),można powiedzieć,że przez rok wcinałam jogurty owocowe,słodycze,czasmi chipsy-taki luz(chipsy:kupowałam je tak długo,aż mi się znudziły,już nie chciałam patrzec na tę folię).Teraz nadal chcę żyć światłem,ale wiem ,że to ma być połączone z Wiedzą,rozwojem duchowym,oczyszczaniem emocji-zwracaniem się do Boga,do Miłości.Ja się lepiej czuję im mniej,lżej jem,np:jak piję(wywarki z zupki,herbatki o,kawa-chociaż ostatnio w ogóle nie mam ochoty na kawę i mocną herbatę,wolę owocowe, ziołowe).Cieszy mnie to też ,że nie trzeba gotować(tak dzień w dzień-jakie to nudne,poza tym po zjedzeniu czegoś gotowanego,samemu się jest "ugotowanym",poziom Energii spada,chce sie spać-to z przeszłych doświadczeń,właściwie jedzenie jest dobre na dobranoc,jeżeli się nie może spać,a się chce zawsze zostaje).Przyznaję się,że jedną z motywacji jest to ażeby bardziej podobało mi się ciało(ładniej wyglądać-zawsze to było jednym z moich celi-marzeń,piekno samo w sobie,chociaz ktoś kto jest połączony z boskością jakoś tak Pieknie wygląda,Piekno poprostu bije z Niego,tak poprostu,nie trzeba wcale sie smarować nie wiadomo jakimi kosmetykami;mieć śliczne jasne oczka ,piękna buzię,śliczne ciałko,dlaczego nie?,piękno jest połączone też ze Szczęściem,zadowoleniem z tego co jest,wdzięcznością ,Uśmiechem),żeby tyle kasy niepotrzebnie nie wydawać na jedzenie jeśli nie trzeba.Ale to jest jedną z,główne to to ażeby znowu być w Świetle,być dobrym,kochającym,Miłującym.Ażeby mieć otwarte serduszko,dobrze traktować siebie,Innych,to co żyje i to co chce ŻyĆ.

Ostatnio zmieniony przez Światełko dnia 2003 01 28 16:06, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
gmlk



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 15
Skąd: IT

PostWysłany: 2003 01 16 21:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witam wszystkich ktorzy tu zagladaja...trafilem na te strone przed wczoraj i jestem bardzo zadowolony(albo zaszokowany!!! ) ze moge tutaj znalez troche poparcia dla swoich obserwacji i doswiadczen.Intersuje sie przemiana wszelkiego rodzaju energi ktora spozywamy i przepuszczamy(nieswiadomie) przez lub obok siebie na Milosc (pozytywne wytwory w swiecie wyobrazni,snow ,astralu czy wirtualu.....jak kto chce tak niech to nazywa).Ja mysle ze kazda energia zostaje po czesci przetwozona przez nas na uczucia(ktore zyja bez wzgledu na czas na pozor plynacy...) wiec jezeli tak jest to przetwazajmy ja na MILOSC do wszelkiego rodzaju ISTNIENIA a wtedy otworza nam sie bramy do RAJU po ktorym deptamy na codzien poniewaz nie jestesmy SWIADOMI istnienia wiekszosci ISTOT zyjacych i pragnacych abysmy CZULI sie na wzajem....Wolimy zerwac jablko z jabloni niz nauczyc sie zyc WIBRACJAMI jak ONO zyje.....
MOGE SIE MYLIC ale tak mi sie wydaje...
Ja jem bardzo malo..nie jem miesa....czasem medytuje i Yoguje,zauwazylem ze oprucz swiatla najwiecej energi moge pobierac z goracej wody ktora splywajac po ciele wzdluz czakr do stop dociera zimna..w koncu to tez swiatlo przeksztalcone na prad,dotransportowane do bojleru,skumulowane w wodzie,pochloniete przez skore...OBYM potrafil tylko nie zatrzymac tego lancucha a pchnac je przez siebie na droge poczatku i konca czyli milosci...gram tez na didgeridoo wiec czesc tegos SWIATLA wydobywam na swiat materialny jako wibracje MATKI ZIEMI z Dream Times..
POZYTYWNYCH WIBRACJI dla WSZYSTKICH SWIADOMYCH I SZUKAJACYCH SWIADOMOSCI JAK JA !!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
mitages



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 27
Skąd: Strzebielino (60km od 3miasta)

PostWysłany: 2003 01 16 22:28    Temat postu: zależności energetyczne Odpowiedz z cytatem

Uniezależnianie się od jedzenia można porównać do rzucania palenia, chociaż już kiedyś o tym pisałem to jednak zauważyłem jeszcze pewne podobieństwa. Chodzi o aspekty uczuć i energii. Gdy ktoś rzuca palenie to następuje poczucie, że czegoś brakuje. W dalszym etapie następują wahania wagi ciała, z tego co wiem człowiek przybiera na masie pewnie dlatego żeby uzupełnić brak emocjonalny i szuka substytutu w jedzeniu. Przy uniezależnianiu od jedzenia jest tak samo. Uczucie braku u mnie występuje odrazu na początku postu, a potem występują pewne wahania wagi ciała (ostatnio 1-2 kg).
JMW pisał kiedyś (nie pamiętam czy na forum), że podczas seminarium tracił wtenczas około 2kg wagi i działo się tak dlatego, że panowało tam duże napięcie emocjonalne, to tak jakby organizm zużuwał więcej energii do obrony lub do dostosowania do aktualnej sytuacji. Gdy próbujemy postów lub przechodzimy na nową dietę to również podświadomość ma dużo roboty do wykonania i niedość, że musi znaleść inne niż materialne źródło zasilania dla organizmu to jeszcze ciągle nękają człowieka różne emocje, których być może nigdy dotychczas nie odczuwał i nie wie jak sobie z nimi poradzić. W aspekcie fizycznym poprostu organizm jest wykończony i nie ma się energii na nic, ale jest możliwe, że dzieje się tak dlatego, że właśnie walczymy z tymi wszystkimi emocjami i ludzie którzy nie mogą sobie z tym poradzić umierają z głodu w takim samym przypadku gdy niejedzący JMW tracił (nie wiem kiedy to było) 2kg.

Jeżeli coś pomyliłem to proszę JMW o sprostowanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
Światełko



Dołączył: 14 Sty 2003
Posty: 679
Skąd: wawa

PostWysłany: 2003 01 17 23:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Znaczenie ma też energia ,w której się przebywa.jeśli czuć w atmosferze brak "dobrej,pozytywnej Energii",to faktycznie Siła tak jakby się zmniejsza(zdarzyło mi się to nie dawno,bardzo rzadko czuję się głodna,rzadko boli mnie głowa-a tu nagle taki zmęczenie,głód ,głowa,ojej),to zalezy też od świadomosci osób które są obok,od ich przekonań,nastawienia,samopoczucia,wibracji w danej chwili.I tak jesli przebywa się w Radosnej,pełnej światła atmosferze,gdzie się daje i wszyscy dostają i dalej dają,to ta Miłość,wspieranie siebie,czysta energia odżywia .

Ostatnio zmieniony przez Światełko dnia 2003 01 28 16:07, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
thetrinity



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 6
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 2003 01 20 09:06    Temat postu: Re: Ja juz w trakcie Odpowiedz z cytatem

NoMysz napisał:
(...) z doswiadczenia moge powiedziec, wazne sa medytacje najlepiej codzienne


JMV napisał:
jeżeli natomiast umysł i ciało są nieprzygotowane, to taka decyzja prowadzi do nieprzewidzianych (zazwyczaj odbieranych jako szkodliwe) skutków


Dotychczas sądziłam, że ograniczanie pokarmów jest jedyną drogą. Nie wiedziałam, że medytacja może pomóc. Zainteresowało mnie również zagadnienie energii, którą można czerpać z innych źródeł. Podejrzewam, że "światło" i "wibracje", o których wiele osób pisze, są dostępne jako źródła energii tylko dla nielicznych. Jak nauczyć organizm wrażliwości na taką formę energii Question
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
mitages



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 27
Skąd: Strzebielino (60km od 3miasta)

PostWysłany: 2003 01 20 22:42    Temat postu: Re: Ja juz w trakcie Odpowiedz z cytatem

Ostatnio stosuję taki częściowy post, że do 15:00 nic nie jem i nie piję oprócz porannej szklanki herbatki oczyszczającej. Dzisiaj dzień przebiegał energetycznie i dopiero o 13:00 gdy musiałem iść na zajęcia, których nikt za nic w świecie nie może polubić ze względu na prowadzącego. Przed zajęciami miałem pełno energii, podczas zajęć coś ze mnie wypompowało energię i po wyjściu byłem bardzo wykończony. Dzięki takiemu częściowemu postowi mogę obserwować wpływ uczuć na energię którą dysponuję. Tak pozatym żywię się głównie orzechami i warzywami, póki co próbuję z diety wycofać wszelkie słodycze i wtedy przejdę na same owoce i warzywa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
thetrinity



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 6
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 2003 01 20 22:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dopiero zaczynam swoją drogę ze zmianą rodzaju pokarmu. Nie jem mięsa, jaj i białego chleba już od dłuższego czasu, nawet nie podejmując takiej decyzji - po prostu uważam, że nie są smaczne. Jem więcej warzyw i owoców. Zaczynam obserwować reakcje swojego organizmu na pokarm. To niezwykle ciekawe, ciało często mówi "dość", ale jestem nauczona ignorować takie sygnały, a nawet uważać je za objaw choroby. Uczę się dopiro teraz, jak je odbierać i interpretować. Może ktoś ma jakieś doświadczenie w tej dziedzinie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
NoMysz



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 20
Skąd: Poznan

PostWysłany: 2003 01 22 12:51    Temat postu: Uzaleznienie Odpowiedz z cytatem

Najwiekszym problemem bylo dla mnie uwolnienie sie od CUKRU !!! wlasnie tak nie mieso pieczywo czy inne rzeczy. Wlasnie cukier, zadnych slodyczy juz od bardzo dawna nie jadlem ,ale ciasto czasem jadlem, dobry smaczny placek. I to niestety dlatego ze tam byl cukier, inaczej bym nie tknal, teraz juz wolnosc fak czasem raz na dwa czy trzy tygodnie ugryze kawalek placka ale to juz dla smaku. Owoce , warzywa czasem orzech a ostatnio nic Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora WP Kontakt
Alek
Gość





PostWysłany: 2003 01 22 18:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No właśnie! Cukier.
2-3 łyżeczki dziennie chyba nie zaszkodzą? Przynajmniej dopóki nie będę lepiej znał swojego organizmu i małpich rączek. Nie ma się co katować. Najważniejsze to obserwować.
Powrót do góry
Światełko



Dołączył: 14 Sty 2003
Posty: 679
Skąd: wawa

PostWysłany: 2003 01 22 23:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No właśnie,dla mnie z cukrem też nie jest najłatwiej,ale z pewnością przyjdzie Dzień Wolności.Co do herbatek przeczyszczjących,to podziwiam,bo ja po wypiciu takowej czuję się już b.lekko(mało stabilnie,zreszta różne herbatki ziołowe rożnie smakują ).Popieram jedzenie w późniejszych porach,sama rano właściwie nie mogę nic przełknąć,a najbardziej popieram ...niejedzenie Shocked .Co do owoców,to ostatnio zauważyłam,że bez skórki są bardziej zjadalne,smaczne.Pewnie w dolinie Hunzów jest inaczej,jesli chodzi o czystość pożywienia. Też b.często nie czuję żadnych tempetatur(czy zimno czy ciepło,nic mi to nie robi),to po zjedzeniu np:owocu wraca czucie(dziwne bo po batoniku nie).Ostatnio po zjedzeniu czekoladki z likierem,wróciło czucie,i nagle wiatr,deszcz,odczucia,ponieważ nie było to zbyt miłe,to "przerabiałam"to czucie zimna,powiewu na to,że to jest Swiatło(pomogło dojść Tam gdzie chciałam,ulżyło w Drodze).

Ostatnio zmieniony przez Światełko dnia 2003 01 28 16:12, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
audytorianka
Gość





PostWysłany: 2003 01 24 01:09    Temat postu: o słodyczach Odpowiedz z cytatem

Z myślą o tym, że ten opis może okazać się komuś przydatny, przedstawiam moje sposoby odzwyczajenia się od słodyczy. Mówi się, że wszystko przychodzi z czasem (to co niekorzystne samo odchodzi) proporcjonalnie do wzrastania świadomości.
Długo żyłam w przekonaniu, że cyt. "do wszystkiego mam słomiany zapał" (a może to ciekawość świata po prostu)). Nie zastanawiam się już, skąd tyle konsekwencji, odkąd zapadła we mnie decyzja o nie zjadaniu zwierząt. Jest to dla mnie taka oczywistość, że często wydaje mi się, że wszyscy tak żyją...
Wracając do tematu słodyczy (właściwie tu też dużo zależy od woli i wiedzy). Każdy z nas ma silną wolę , tylko te przyzwyczajenia... Wink Chętnie sobie pobłażałam, gdy lody i czekolada były z dodatkiem orzechów.
Oczyszczające głodówki i cudowna poprzez to świadomość harmonijnej współpracy z organizmem (świątynią duszy), pomagają nie zaśmiecać się więcej. W chwilach słabości warto pamiętać o reakcjach chemicznych, zachodzących po zjedzeniu nafaszerowanych chemią batoników, czy pszennego chleba na drożdżach. Kiedyś podczas kolejnej nagłej chęci "skosztowania tylko" czekoladek, gdy powyższe argumenty nie były wystarczająco silne, posłużyłam się mocniejszym bodzcem. Polegało to na zjedzeniu większej ich ilości, jakieś 20 dag (brr) następnym razem 10 dag. Im mniej tym równie było niemiło. Dlaczego? ponieważ za każdym razem uważnie wsłuchiwałam się w siebie i zapamiętywałam wszystkie odczucia. Pierwszym odruchem była natychmiastowa chęć popicia wodą z cytryną, ale obserwowałam dalej, pojawiały się dreszcze, zimno i uczucie ciężkości. Orzechowe czekoladki przestały mi smakować. Organizm bardzo chętnie i szybko się ich pozbywał ))
W chwili, gdy pojawia się pragnienie słodyczy warto ugasić je zieloną herbatą, świeżym sokiem, possać suszone owoce lub zjeść trochę miodu. I nie pozostawiać myśli samym sobie...
Gdy przez dłuższy czas utrzyma się w ustach i zmiesza ze śliną łakocie z cukru, łatwo można się przekonać, że ich smak nie jest już tak fajny. Inaczej jest z owocami i warzywami, Very Happy stają się słodsze i można się nimi delektować bez końca.
Dzięki tym doświadczeniom potrafię zrozumieć, że można pożegnać się z wieloletnimi przyzwyczajeniami, jeśli się tego chce i jest się gotowym...Mając w pamięci podjęte wcześniej wyzwania, łatwiej jest wykonać następny krok.
Powrót do góry
NoMysz



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 20
Skąd: Poznan

PostWysłany: 2003 01 24 11:20    Temat postu: Dalej Cukier Odpowiedz z cytatem

Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora WP Kontakt
NoMysz



Dołączył: 15 Sty 2003
Posty: 20
Skąd: Poznan

PostWysłany: 2003 01 24 11:25    Temat postu: cd... Odpowiedz z cytatem

Popatrzcie na to tak jak mowi Joachim, czesto wystarczy sie zastanowic zanim cos wezmiemy do buzi czy to nam jest potrzebne, u mnie najczesciej albo zawsze moglaby sie pojawic odpowiedz NIE, ale..... ale na tym polu rozwoju swiadomosci lubie jeszcze cos posmakowac, choc czesto powtarzam sobie by nie szukac przyjemnosci w jedzeniu nawet jak to jest slodki owoc !!! Wczoraj zjadlem 4 lyzeczki powidel domowej roboty i wiecie co sobie uswiadomilem ze jem je dlatego bo sa slodkie, i tu znowu problem cukru, od tego mozna sie uwolnic ale teraz wiem jak to jest jak narkoman pruboje uwolnic sie od narkotykow. Przeciez nawet swiadome jedzenie czyli biore do ust kawalek czegos i mysle sobie potrzebne mi , odpowiadam nie a i tak czesto zjem bo mysle sobie przeciez ten smak sprawi mi przyjemnosc. Oczywiscie nie chodzi o to by nic nie jesc, bo zawsze smakowanie bedzie przyjemnoscia, chodzi o to by sie nie zapominac w tym smakowaniu Smile
Jesli chodzi o mnie to z niczym nie mialem takich problemow jak wlasnie z wszystkim co cukier mialo, a co do herbatek i innych oczyszczajacych ziolek ja akurat preferuje WODE, dla mnie to jest najlepszy napoj, ktorego wszystkim polecam zamiast innych mniej ciekawych kompozycji, oczywiscie polecam go tym ktorzy juz czuja sie mocno oczyszczeni Smile i nie tylko Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora WP Kontakt
Światełko



Dołączył: 14 Sty 2003
Posty: 679
Skąd: wawa

PostWysłany: 2003 01 24 23:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

fajne jest w Zyciu bez Jedzenie-w samej idei,że częściej pojawia się pytanie:Czy Ja naprawdę tego potrzebuję,i jeszcze częściej pojawia się odpowiedź nie(co my z tym zrobimy to już inna sprawa,ale zaczyna sie juz droga do Domu,do Wolności,Jestestwa).Reklamy,pomysły Innych na to co trzeba kupować,żeby jakoś Zyć poprostu się rozpuszczają w samej Idei.

Ostatnio zmieniony przez Światełko dnia 2003 01 28 16:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email WP Kontakt
Alek
Gość





PostWysłany: 2003 01 26 21:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ważna jest cukrowa "polityka", myślę sobie. Przede wszystkim są chwile, gdy mam wielką ochotę na słodkie (organizm portrzebuje energii) i wtedy staram się jeść miód, owoce(choć teraz są raczej coraz bardziej bez "życia"), banany, daktyle(smakują jak krówki), i jeść to przed posiłkami skrobiowymi czy białkowymi, bo cukry trawią się w jelicie cienkim i jeśli zjem je po tych posiłkach, to zaczynają fermentować i czynić bebe w moim żołądku(np.zgaga).
I są też bardzo trudne chwile, gdy od czegoś chcę uciec, coś mnie boli i dręczy, dwoma słowami-czarna dziura we mnie każe mi brać, zapychać, zapominać o taraźniejszości; i wtedy jeśli się złamię i wezmę pierwszy, malutki, niewinny kęsik Twisted Evil - zaczyna się wielkie żarcie, które rzadko mogę przerwać; skutki dla mojego ciałka są oczywiście opłakane.
Jak się bronić?
Jest taki moment przed tym kęsikiem kiedy można sobie powiedzieć np. "a poczekam jeszcze chwilkę" lub usiąść w spokojnym miejscu i pomedytować, czyli po prostu wrócić do siebie na chwilę, na dłużej, na długo i w końcu na zawsze. O to chyba chodzi, co nie?
Czy ktoś może ma jeszcze problemy z jakimiś NAŁOGAMI, czyli zachowaniami, w które w skuteczny sposób oddalają nas od samych siebie, a my nie wiemy dlaczego ?Question Rolling Eyes

Po Zdrówko
Alek
Powrót do góry
Andrzejjot



Dołączył: 17 Sty 2003
Posty: 71
Skąd: Kraków

PostWysłany: 2003 01 27 08:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witaj Alku. Samo życie, tak bywa że nachodzi nas chwila na jedzonko i ciężko ją kontrolować. To znak od organizmu że czegoś potrzebuje, np. pewnych substancji dla swego funkcjonowania lub zaspokajamy swe emocje po jakimś stresie. Przeżywałem to kilka razy i doskonale to rozumiem. Znalazłem wyjście z tej sytuacji; "zalewam się" płynami i po prostu już nie chce mi sie jeść. Duzo pije ~0.75 litra soku grejfrutowego, lub wody, to naprawdę działa. Pozdrawiam. Andrzej
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Tlen WP Kontakt
owocowy



Dołączył: 24 Sty 2003
Posty: 142
Skąd: Słubice

PostWysłany: 2003 01 27 11:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Myślałem, że kwestię słodyczy dawno pozostawiłem za sobą, jednak wybuchła ona z nową siłą po ostatniej długiej głodówce. Nieprzyjemnie jest uważać siebie za prawie niejedzącego, a potem obserwować, jak stajesz się dodatkiem do własnego żołądka. Tak czy owak, zaakceptowałem tę sytuację i zauważyłem, że na szczęście nie jest wieczna, po prostu jest reakcją organizmu na "przegięcie" - świadome odmawianie sobie czegoś. Oczywiście, w skrajnej formie wystapi ona po głodówce, ale może też wystąpić u każdego stosującego taką czy inna dietę, po prostu jako "reakcja" na siłę zadawaną samemu sobie.

Fologowanie własnym potrzebom nie jest złe samo w sobie. Złe jest tylko folgowanie nałogom lub wypełnianie luk emocjonalnych. Chodzi o odróżnienie nałogu od prawdziwej potrzeby. Jeśli naprawdę czegoś bardzo chcesz, np. nie możesz zasnąć, bo cały czas o tym myślisz, jedzenie pojawia się w Twoich snach itd., może to oznaczać, że twoje ciało naprawdę tego potrzebuje. Wtedy nie obwiniaj siebie, pójdź do sklepu, kup sobie tę czekoladkę i delektuj się nią. Jeśli porzucisz wyrzuty sumienia, razem z nimi porzucisz też część własnego ego, które dyktuje ci obraz siebie samego jako "niezłomnego", "niejedzącego" itd.

Jeśli jednak czujesz, lub tylko masz podejrzenie (ale uczciwie!), że chodzi o wypełnianie emocjonalnych braków w życiu lub jedzenie z nawyku, wtedy nie tylko przy słodkościach, ale każdej innej pokusie pomocnych może być kilka sposobów.

1. Urządzaj sobie głodówkę naprzemiennie, co drugi dzień. Organizm regularnie oczyszczany i zaopatrywany w niezbędne substancje nie będzie się domagał takich ilości i rodzajów pożywienia. Dzieje się tak również dlatego, że nawet podczas krótkotrwałej głodówki wzrasta ogólny poziom "wibracji" i łatwiej kontrolować niższe emocje, które domagają się zaspokojenia pokarmem. Poza tym znacznie łatwiej jest powiedzieć sobie "dziś nie jem nic" niż codziennie walczyć ze sobą kontrolując ilość i rodzaj przyjmowanego pożywienia. Po prostu kwestia odpada jako taka i zapominasz o całej sprawie. Jeszcze lepiej jest nie pić (głodówka "sucha"), ale jeśli ciało bardzo się domaga wody, znaczy to, że nie jesteśmy wystarczająco oczyszczeni i wtedy warto pić tyle, ile potrzebujemy (ale nie więcej). Głodówka sucha jest o tyle lepsza, że oczyszczanie jest szybsze, a ciało nie marznie.

2. Jest to coś, co do czego nie mam kompletnej pewności (dopiero to testuję) i będę wdzięczny za opinie. Chodzi o swoiste jedzenie bez jedzenia. Po prostu jemy to, na co mamy ochotę, ale zamiast połknąć, wypluwamy. Zauważyłem, że mój ogranizm zachowuje się dokładnie tak, jakbym to połknął, mam wrażenie, że jest to w żołądku, a nawet mogę trafić do łazienki na "dłuższe posiedzenie", jak po normalnym posiłku! Różnica jest taka, że tego tam nie ma! Czyli organizm nieźle daje się zrobić w konia. No cóż, mechaniczna pamięć ciała ma zapisane, że jeśli coś się przeżuwa, delektuje smakiem, to później musi się to znaleźć w żołądku. Okazuje się, że nie zawsze, haha!. Mam tylko następującą wątpliwość. Przy przeżuwaniu wydzielają się kwasy w żołądku. Jeśli nie natrafią one na faktyczny pokarm, to zdaje mi się, że mogą wyrządzić szkodę - walczyć z błoną śluzową żołądka, powodować bóle itd. Nie jestem medykiem i nie wiem dokładnie, może ktoś mi pomoże? Rozwiązaniem kompromisowym byłoby połknięcie tylko pierwszego kęsa, żeby kwasy miały czym się zająć. Myślę sobie, że dodatkowym plusem tej metody jest zdemaskowanie iluzorycznej wartości pożywienia - świadomie wiem, że nic nie zjadłem, a ciało zachowuje się tak, jakby dostało pokarm. To dowód, że jedzenie, przynajmniej w ilościach, do których byłem przyzwyczajony, jest całkowicie zbędne.

3. Jeść miód. Większe ilości miodu skutecznie blokują zapotrzebowanie na słodycze. Fajne jest zestawienie miodu z sokiem z cytryny - to jakby skondensowany pokarm, słone i słodkie jednocześnie (ale jeść osobno).

4. Potrzeba np. pizzy może w rzeczywistości oznaczać zapotrzebowanie na:

- posiłek ciepły
- pieczywo
- ser (białko lub tłuszcz zwierzęcy)

Warto wtedy dać sobie te właśnie rzeczy w postaci i kolejności zdrowszej niż niezdrowe połączenie węglowodanów z białkami w postaci drożdżowego placka z białej plus ser. Np. zamiast niezdrowego, niszczącego bakterie jelitowe, powodującego tzw. kamienie kałowe i zaparcia pieczywa drożdżowego można zjeść płatki zbożowe lub musli, a jeśli brak nam białka lub tłuszczu zwierzęcego, poeksperymentować np. z drożdżami piwnymi, lub po prostu kupić o wiele zdrowszy kefir. Tę samą zasadę można stosować do innych złożonych pokarmów, na które mamy ochotę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1680
Skąd: Kanton, Chiny

PostWysłany: 2003 01 27 12:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Andrzejjot napisał:
Znalazłem wyjście z tej sytuacji; "zalewam się" płynami i po prostu już nie chce mi sie jeść. Duzo pije ~0.75 litra soku grejfrutowego, lub wody, to naprawdę działa.

Co dzieje się w organizmie, który dostaje nadmiar płynów (nawet cudownych soków owocowych)?
1. Organizm dostaje nadmiaru substancji, których nie potrzebuje. Jest to dla niego trucizna do zmagazynowania albo usunięcia. To wymaga dodatkowej energii szczególnie dla wątroby i nerek, które są zmuszone od dodatkowej pracy.
2. Organizm staję się zbyt nawodniony (łatwo to poznać po oczach i skórze) a jego ph rozregulowuje się raczej w kierunku zasadowości (zależy od rodzaju soku). To też powoduje spadek energii a dodatkowo wmaga apetyt na pokarmy zakwaszające.
3. Niedobór substancji, których organizm domagał się, jest niezaspokojony i wzrasta, co uszkadza jego funkcjonowanie.

Tak dzieje się nie tylko z sokami owocowymi, powyższe trzy punkty mogą dotyczy każdego płynu w nadmiarze.

Najlepsze traktowanie organizmu nastęuje wtedy, kiedy:
- dostaje to i tyle, co i ile potrzebuje;
- nie dostaje tego i tyle, czego i ile nie potrzebuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
JMW



Dołączył: 13 Sty 2003
Posty: 1680
Skąd: Kanton, Chiny

PostWysłany: 2003 01 27 12:55    Temat postu: zachcianka, przyczyna, walka, zrozumienie Odpowiedz z cytatem

owocowy napisał:
świadome odmawianie sobie czegoś.


Człowiek wystarczająco świadomy nie będzie sobie odmawiał, bo zobaczy/poczuje przyczyny powodujące występowanie zachcianek organizmu. Pełne zrozumienie przyczyny jest praktycznie rozwiązaniem, bo powoduje, że zachcianka (nałóg) nie ma już powodu (traci sens) do ujawniania się.


owocowy napisał:
może też wystąpić u każdego stosującego taką czy inna dietę, po prostu jako "reakcja" na siłę zadawaną samemu sobie.

Najczęściej chodzi tu o organizm wyrażający swoje rzeczywiste materialne potrzeby tworzenia budulca komórkowego. Może to też być właśnie ta przyczyna (tym razem emocjonalna) ujawniająca się w postaci łaknienia.

owocowy napisał:
Fologowanie własnym potrzebom nie jest złe samo w sobie. Złe jest tylko folgowanie nałogom lub wypełnianie luk emocjonalnych.

To może nawet być dobre dla danej osoby, jeżeli zacznie obserwować się uważniej, swoje reakcje emocjonalne i umysłowe, czyli zacznie świadomie to robić w celu podążenia w kierunku prawdziwej przyczyny.

Nałogu nie da się zwalczyć, można go zagłuszać i z nim ciągle wygrywać, ale on pozostaje tak długo, jak długa nie usunie się przyczyny. Przyczyna leży głęboko w sferze emocjonalnej człowieka. Świadome jedzenie (w przypadku nałogu jedzenia) posuwa w kierunku przyczyny, ułatwia jej znalezienie. Znalezienie przyczyny powoduje, że nałóg przestaje spełniać swoje zadanie i odpada. Także nałóg jedzenia może też tak odpaść, człowiek staje się niejedzącym dzięki metodzie świadomego jedzenia. Tu powstaje przysłowie: Do niejedzenia prowadzi jedzenie.
Jesteś głodny? Zapytaj się, na co? Wiesz, na co? Zapytaj się, dlaczego? Gryziesz to?, Zapytaj się, dlaczego? I tak dalej. Czuj odpowiedzi, nie udzielaj ich sobie samemu intelektualnie, czuj je ze swojego wnętrza.

owocowy napisał:
Chodzi o odróżnienie nałogu od prawdziwej potrzeby. Jeśli naprawdę czegoś bardzo chcesz, np. nie możesz zasnąć, bo cały czas o tym myślisz, jedzenie pojawia się w Twoich snach itd., może to oznaczać, że twoje ciało naprawdę tego potrzebuje. Wtedy nie obwiniaj siebie, pójdź do sklepu, kup sobie tę czekoladkę i delektuj się nią. Jeśli porzucisz wyrzuty sumienia, razem z nimi porzucisz też część własnego ego, które dyktuje ci obraz siebie samego jako "niezłomnego", "niejedzącego" itd.

Nic dodać, nic ująć, czysta prawda (to znaczy: stwierdzenie faktu).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fredi



Dołączył: 16 Sty 2003
Posty: 134

PostWysłany: 2003 02 02 23:33    Temat postu: Cukier, waga i inne Odpowiedz z cytatem

Aktualnie nałóg cukru w czystej postaci "pokonałem". Doszedłem do przyczyny. Zajeło to kilkanaście miesięcy. Często zastanawiałem się, czy to co robie jest dobre? Prawdę mówią 99,9999% tego co robiłem spotykało się z negatywną krytyką otoczenia. Jadłem duuuużo słodyczy - obserwowałem reakcje. Jadłem mało słodyczy - obserwowałem. Łączyłem produkty z cukrem z innymi produktami - przyglądałem sie sobie. Zastępowowałem słodkości "zdrowymi" produktami - obserwowałem. Jadłem tylko słodycze - obserwowałem. Jadłem słodycze i owoce - obserwowałem. Jadłem w ilościach takich jak potrzebowałem - obserwowałem. Jadłem w ilościach zbyt dużych - obserwowałem. Jadłem w ilościach niewystarczających do zaspokojenia - obserwowałem. Coraz częściej jadłem i jem świadomie. Nie zwracam W OGÓLE uwagi na opinie innych co do jedzenia, nie prowadzi to do żadnych wniosków, które mogły by prowadzić do poszerzenia mojej sfery świadomości, choć z drugiej strony zawsze wysłuchuje i rozważam słowa krytyki jakie przychodzą do mnie. Dla podsumowania: przed uświadomieniem faktu uzależnienia od cukru (przetworzonego) jadłem CODZIENNIE coś słodkiego. Dość często dochodziło do 5 czekolad dziennie, 10 batonów dziennie, kilograma ciastek, 20 czekolad dziennie, i tym podobne dla niektórych olbrzymie ilości słodyczy, które były tylko dodatkiem do tego co jadłem. Dziś nie jem słodkiem nie dlatego, że się powstrzymuje, lecz dlatego, że nie czuję głodu na słodkie, nie mam ochoty. Kiedy nawet zjem coś słodkiego (słodzony kompot, czekolada, baton, cukierki, itp) to nie następuje reakcją powrotu do "nałogu". Jestem wolny, ponieważ przez moje "żmudne" dążenie do prawdziwej przyczyny i nie zwracanie uwagi na krytykę innych doprowadziły do do przyczyn.
Dziękuję wszystkim WAM, którzy jesteście w PKN, oraz na tym forum. Tylko dzięki WAM stało się to tak szybko (kilkanaście miesięcy).

Z góry, bodajże NoMysz napisał troche o wachaniach wagi podczas wachań emocjonalnych związanych z rzucaniem nałogu. Zdarzała mi się podczas szczególnie "walki" z nałogiem cukrowym, przybieranie na wadze. Większość z Was miała do czynienia tylko ze spadkiem wagi. Przychodziły u mnie takie chwile kiedy waga rosła, kiedy nic nie jadłem. Nie ma się czego obawiać. Jest to reakcją bardzo podobna do tej kiedy waga spada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Inedia, Niejedzenie, Post. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group