Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zęby - naturalne sposoby lecznia --- Otwarta Książka
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Leczenie, Oczyszczanie Ciała i Umysłu, Zdrowie, Medycyna.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 18 11:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No cóż Smile
Może tak po trochu, bo różnie to z wolnym czasem bywa.
Szczoteczki z krzewów i drzew ... według mnie zupełnie odpadają. Zgodzę się, że kiedyś były niezastąpione .. bo czym je było można zastąpić?
Tak jak kiedyś pisałem ... zębów nie powinno się w ogóle myć. Matka natura - kreatorka naszej anatomii nie brała pod uwagę takiej konieczności. Trzeba o tym pamiętać i wybrać złoty środek w obecnej/zmienionej cywilizacyjnie sytuacji.
Skoro już zęby musimy myć ...
Nie wyobrażam sobie mycia zębów jakąś zmieloną, przegryzioną włóknistą witką ... i jest to totalnie bez sensu. Dlatego bez sensu, ponieważ mycie zębów jest najważniejsze w miejscach ... w których się je NAJTRUDNIEJ myje. Tak więc nie na powierzchniach zewnętrznych/wargowych/policzkowych, czy żujących/siecznych ... a w miejscach: przyszyjkowych, triangulacjach stworzonych przez anatomicznie wyprofilowania koron zębów sąsiadujących w punktach stycznych, w przestrzeniach stycznych ... wszystkich zębów ... ale najważniejszych jednak w odcinkach trzonowców górnych i dolnych. Aby dokładnie wymyć te miejsca, żadna naturalna witka nie zastąpi nitki i szczotki do zębów. Owszem zrobionej z plastiku ... tym niemniej obecnie niezastąpionej.
Szkodliwość plastiku ... jest bezdyskusyjna ... ale ... no nie przesadzajmy. 2x2 minuty dziennie ...
Stukając w klawiaturę komputera, pisząc długopisem, dotykając się plastiku w samochodzie na kierownicy ... kontakt z plastikiem jest dłuższy. Poza tym ... plastik 500 lat się nie rozkłada ... jak się do tego mają 4 minuty dziennie?
Szczoteczka z plastiku jest ważna nie dlatego, że jest z plastiku ... ale dlatego, że:
- plastik jest w miarę miękki i przy zaokrąglonych włoskach plastikowych nie rysuje szkliwa, nie niszczy dziąseł
- konstrukcja szczotki daje możliwość perfekcyjnego manewru w jamie ustnej, co powoduje, że domywamy najbardziej zagrożone chorobami okolice
- i właśnie to bakterie na plastiku się najmniej chętnie rozmnażają i z tego powodu odeszło się od szczotek z włókna końskiego i innych
- plastik też nie chłonie wody ... w której to środowisku bakterie najchętniej się rozmnażają

Żucie drewna ... niszczy zęby.
Zużywają się BEZ POTRZEBY powierzchnie zębów, które nie są przystosowane do przeżuwania twardych elementów, a i tak ulegają samooczyszczaniu w trakcie żucia normalnego jedzenia. Starcie to powoduje to całą masę komplikacji ... od bólów przetartych powierzchni, poprzez złamania koron, choroby przyzębia aż do utraty zębów.

Co do palca się już w ogóle nie wypowiem ze względu na powyższe.
Zapach gnilny z jamy ustnej to nie zła higiena ... ale złe żarcie i choroby zębów i dziąseł, które są jego następstwem. Higiena jamy ustnej w takich przypadkach jest tym co usuwanie martwych tkanek z powierzchni guza nowotworowego, bez leczenia go w źródle jego powstawania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 18 11:40    Temat postu: Re: Woda przyczyną kamienia nazębnego Odpowiedz z cytatem

wab napisał:
Z moich doświadczeń wieloletnich, wynika że WODA jest GŁÓWNĄ przyczyną KAMIENIA NAZĘBNEGO.

Owszem ma wpływ na powstawanie kamienia, ale tak naprawdę nie ma żadnego wpływu.
Picie wody z kałuż, rzek jest podobnym zagrożeniem jak picie wody z łódzkiego kranu, albowiem trzeba pamiętać, że to co do atmosfery ludzie wypuszczają (spalają w piecach plastikowe butelki na przykład) z tej atmosfery na ziemię opadnie ... więc ... 4 studnie głębinowe w Łodzi, zaopatrujące miasto w wodę powodowałyby, że mielibyśmy super wodę do picia ... gdyby nie rury i chlorowanie.
Ja wody prawie w ogóle (obecnie) nie piję.
To co mam w surówkach i owocach eliminuje pragnienie ... (tak na marginesie) ... może to rozwiązać problem "kamienia w wodzie"
Wracając do ...
KAMIEŃ NAZĘBNY NIGDY NIE POWSTANIE JAK SIĘ MA PERFEKCYJNĄ HIGIENĘ !!!
Aby utworzył się złóg ... musi mieć "matrycę", którą skrystalizuje. Tą matrycą jest płytka nazębna na niedoczyszczanych notorycznie powierzchniach. I nie ma zmiłuj się! Prawdopodobnie źle ustawiłeś obserwacje dotyczące swojego kamienia, momentu zmiany wodopoju i złe wnioski Ci się nasunęły. Mam gabinet na jednym z łódzkich osiedli. Większość pacjentów jest z tego osiedla i większość z nich czerpie z jednego wodopoju Smile ... a ilość kamienia jest przeróżnista !!!
Intensywność odkładania kamienia zależy poza tym od wielu czynników. Od higieny, od diety, od ustawienia zębów, od śliny i ślinianek, od chorób ogólnych ....
Kamień to też efekt procesu zobojętniania kwasów w jamie ustnej. Organizm wywala potrzebne mu minerały, aby zobojętnić kwasy, bo właściciel uzębienia obżera się czekoladą na przykład. Nie dość że powstaje kamień, to ilość krążącego wapnia i innych pierwiastków w organizmie spada.
Kamień nazębny ... to kolejny znak, że źle jemy ...
No i na marginesie: kamień nad i poddziąsłowy trzeba perfekcyjnie usunąć, wypolerować powierzchnie zębów po jego usunięciu i niestety trzeba to zrobić w gabinecie ... bo samemu się tego nie da zrobić. Zadne substancje nie oczyszczą uzębienia z kamienia, albowiem kamień ma podobny chemiczny skład jak tkanka zęba (procesy remineralizacyjne śliny). Uderzając chemią/naturalnymi związkami w kamień ... uderzamy w zęby. Zostaje tylko mechaniczne zerwanie go ... i nie grzeszenie więcej dietą Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 18 13:14    Temat postu: Wypowiedzi w tym wątku Odpowiedz z cytatem

Drogi hunab-ku!

Cieszę się, że pojawiłeś się tutaj. Twoja obecność na pewno bardzo dużo wniesie w ten temat.
Oczywiście po to umieszczałem te wszystkie wypowiedzi na forum, żeby można było o nich dyskutować, podważać, wychwalać i zmieniać. Po to abyśmy razem stworzyli najlepszy materiał dotyczący zębów w Polskim internecie i ewentualnie w formie drukowanej w artykułach i książkach, a także jako filmy (brałem udział w TV w związku z tym tematem).


Drogi JMW

Wspaniale, że zachęcasz nas do rozmowy. Jednocześnie zdaję sobię sprawę, że Twoja wiedza w tym temacie jest ogromna. Zarówno twoja własna, jak i wiedza od ludzi których poznałeś. Także wiem, że znasz konkretne rozwiązania i sposoby na różne kwestie związane z zębami.
Twoje wypowiedzi będą na pewno bardzo cenne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RS



Dołączył: 21 Sty 2008
Posty: 231

PostWysłany: 2011 01 19 15:38    Temat postu: Leczenie kanalowe Odpowiedz z cytatem

Tutaj mamy nieco informacji o leczeniu kanalowym, ktorego nalezy unikac jak ognia:
http://www.mercola.com/article/dental/rootcanal/root_canals.htm

tlum:
http://translate.google.com/translate?js=n&prev=_t&hl=en&ie=UTF-8&layout=2&eotf=1&sl=auto&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fwww.mercola.com%2Farticle%2Fdental%2Frootcanal%2Froot_canals.htm

Tylko co teraz zrobic jak juz ubytek wymaga takiego leczenia, czy wystarczy zakleic to zwykla plomba jak przy zwyklym ubytku?
Albo zostawic niech sie samo naprawi stosujac odpowiednia diete albo post, inedia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 21 02:07    Temat postu: Dzisiejsza pasta do zębów Odpowiedz z cytatem

Dziś skończyła mi się ziołowa pasta do zębów, więc przygotowałem nową, w takich proporcjach i składzie:

- Ziele tymianku - 1,5 Jednostki (J)
- Koszyczek Nagietka - 1 J
- Pokrzywa - 1 J
- Ziele Dziurawca - 0,7 J
- Rumianek - 1 J
- Liść Szałwii - 1,2 J
- Imbir - 2 J
- Mięta pieprzowa - 0,5 J
- Mięta nadwodna (dzika) - 0,7 J

I wszystko dobrze wymieszać Smile
Zioła z firmy Kawon akurat trafiłem, a rumianek i mięta pieprzowa z herbat ziołowych z torebek wysypywałem.

Wszystkie składniki powinny być bardzo dobrze zmielone. Dlatego, aby po dodaniu wody od razu uwolniły swoje substancje do niej. Dzięki temu przygotowanie pasty trwa 30 sekund. Działanie ziół po zmieleniu znacznie się nasila.

Jeśli chodzi o imbir, to trzeba przy kupowaniu zwracać uwagę na firmę. Bardzo łatwo aby był zwietrzały i wtedy będzie słaby, nie spełni swojej roli. Oraz nie powinna to być firma typu Kamis lub podobne pseudo-ekskluzywne firmy, gdyż często dodają do swoich przypraw sztuczne zapachy i smaki, żeby ich zwietrzałe zioła wydawały się świeże (znany fakt, jak ktoś poszuka w mediach).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 01 21 03:09    Temat postu: Kamień nazębny - komentarz do wypowiedzi hunab-ku Odpowiedz z cytatem

hunab-ku dzięki za wypowiedzi i szybkość reakcji, ja niestety nie mogę teraz wiele czasu temu dać. No ale do rzeczy.

Odpowiem tutaj odnośnie kamienia nazębnego.

Przede wszystkim przy diecie usuwającej naturalnie kamień nazębny oraz prawidłowym odżywieniu organizmu, zauważyłem kilka razy cofanie się mojej paradontozy. Natomiast ze względu na moje lenistwo, niezorganizowanie, niesystematyczność i częste zmienianie miejsca zamieszkania, stan moich dziąseł nie wygląda najcudowniej, ale też nie jest wybitnie źle.

Kamień nazębny jak wcześniej wspomniałem powstaje u mnie w 90% w związku z tym, że spożywam twardą wodę wodociągową. Druga kwestia to używalność zębów. Ponieważ miałem parę lat dziurę w zębie z jednej strony i otwarty dosŧęp do wnętrza zęba, więc resztki jedzenia tam dostające się sprawiały mi ból przy ucisku, co powodowało, że praktycznie jadłem jedną stroną ust. Efektem tego, było powstanie grubej warstwy kamienia nazębnego z tej strony zębów która była nieużywana. A więc to czy i jak często używamy zęby, ma znaczenie na tworzenie się kamienia. Jeśli jem produkty twarde, nieprzetworzone, jak surowe marchewki, orzechy, surowe owoce i warzywa, lub inne twarde jedzenie, wtedy zbiera mi się mniej kamienia nazębnego. Jeśli jest większośc jedzenia rozgotowanego, startego na tarce, itp, wtedy ilość osadzającego się kamienia nazębnego drastycznie rośnie.

Co do twojej wypowiedzi, że zębów nie powinno się w ogóle myć, to zgadzam się. Jednak nasza dieta odbiega od naturalnej wyjątkowo mocno. Czy chcemy czy nie chcemy, większość produktów jest najzwyczajniej NIEDOSTĘPNA, jak choćby surowe mleko (krowy, kozy, owcy, itp) od zwierząt jedzących WYŁĄCZNIE trawę i dzikie zioła. Lub też prawdziwe żyto starej polskiej odmiany, na żyznej glebie bez nawozów sztucznych. I wiele innych. Jednym słowem, ubogość diety z jednoczesnym jej przetworzeniem sprawia, że zęby MUSIMY myć. Od jakiegoś czasu staram się opracować określone czynności i substancje jakie należy spożywać aby zęby same się leczyły. Ale co do mycia ich, stan organizmu musi być wyjątkowo dobry, a takiego u dzieci powyżej 5-6 lat nie spotykam.
Mój synek 3,5 letni, nie musi myć zębów i nie myje. Nie ma nalotu na zębach, nie ma próchnicy, żaden ząb mu nie wypadł, nie śmierdzi mu z ust. Przez pierwsze 6 miesięcy jadł wyłącznie mleko mamy. Potem przez rok do około 18 miesięca życia jadł wyłącznie surowe produkty roślinne, możliwie pochodzenia Polskiego, czyli był witarianinem, oraz pił dodatkowo mleko matki. Potem przez kolejne 6 miesięcy do 24 miesiąca życia jadł wegańsko + produkty pszczele oraz mleko matki. Po ukończeniu 2,5 roku nie pije mleka matki, a jego dieta jest całkowicie wegańska+produkty pszczele, za nielicznymi wyjątkami kiedy coś tam dostanie od rodziny a ja tego nie zauważę (wtedy przywracam takie osoby na swoje miejsce, gdyż to ja jestem rodzicem a nie oni, ale to już inny temat). I wegańsko+miód i pyłek, odżywia się do dziś (3,5 roku). Nie wiem jaka dieta musiałaby być aby, zęby oczyszczały się samoczynnie jak u mojego synka. Jeśli hunab-ku podasz mi taki sposób będę wdzięczny. Ja odżywiam się w pełni wegańsko+miód+pyłek. Jadam w sposób w miarę zrównoważony dostosowany do pór roku. Jadam różne substancje wybitnie odżywcze (patrz: http://forum.niejedzenie.info/viewtopic.php?t=2029). Przez wiele lat borykałem się z marznięciem ciała, odkąd odkryłem, że równowaga między gotowanymi potrawami a surowymi powinna być w zależności od tego jak bardzo nam jest zimno i jaka jest pogoda, co zaowocowało po 2,5 roku, że dziś jem około 30-50% gotowanego i 50-70% surowego w prawie każdy posiłku (1-3 razy dzinnie). Jeśli spożywam substancje odbiegające od mojej normy, czyli na przykład czekoladę lub chałwę (oba wegańskie), to w ciągu ostatnich 2-3 lat, nie częściej niż 4 razy do roku przez kilka dni. Do tego spożywam różnorodność kolorystyczną potraw. Spożywam nie mniej niż 100 ml różnych olejów roślinnych surowo tłoczonych (dzięki temu na przykład przestałem marznąć) na dobę. Nie wiem co jeszcze napisać. Sporo moja dieta odbiega od tego co ludzie w Polsce jedzą. Może Ty napisz więcej, jak osiągnąć stan organizmu taki, jak ma mój 3,5 letni synek, że zęby oczyszczają się same. Mnie ta sztuka nie udała się od 11 lat.

Picie wody z rzek nie jest dla mnie żadnym zagrożeniem. Oglądam energię wody przed każdym pobraniem jej z rzeki. Czasem z tej samej rzeki z której brałem wodę codzinnie, nagle przez kilka dni nie dało się pić, ze względu na zanieczyszczenia. Rozumiem, że ktoś bez takiej wrażliwości może mieć problem. Można sobie wtedy pomóc wahadłem albo różdżką, których nie używam. Albo najzwyczajniej umieć rozpoznawać miejsca czyste po roślinności i kolorze skał itp. Wystarczy się tematem po prostu zainteresować. Przez prawie dekadę picia wody z rzek w całej Polsce nie zatrułem się nigdy. Oczywiście w Warszawie gdzie teraz mieszkam, jest to niemożliwe bez wyjazdu daleko poza to miasto.

Nie mogę zgodzić się co do Twojej wypowiedzi, że kamień nazębny nie powstanie jak się ma perfekcyjną higienę. Bo po pierwsze sam powiedziałeś, że zębów nie należy myć, a teraz mówisz tutaj o perfekcyjnej higienie, czyli w zasadzie mycie zębów po KAŻDYM posiłku. Po drugie przy myciu zębów rano i wieczorem a przy bardzo twardej wodzie (dom na wsi, woda ze studni bez żadnych filtrów, dużo żelaza oraz kamienia), z której piłem herbaty i przygotowywałem posiłki. Wówczas i tak kamień osadzał się na moich zębach. Po pewnym czasie wkurzyłem się na ten fakt i poszedłem do lokalnej rzeczki, która miała syf ze wsi około 2 kilometry wcześniej, a więc już zdążyła oczyścić się wystarczająco, i taką wodę piłem przez kilka tygodni. Od razu zauważyłem że kamienia nie przybywa mi już pomimo tego, że tak samo myłem zęby i tak samo jadłem. W ten właśnie sposób pierwszy raz odkryłem wpływ twardości wody na kamień nazębny na sobie samym (wcześniej tylko czytałem o tym).

Co do twoich obserwacji jako stomatolog na łódzkim osiedlu. To podejżewam, że wiele z tych osób różnie myje zęby, różnie się odżywia, spożywa pewnie spora część coca-colę która usuwa kamień nazębny, sporo ludzi w miastach kupuje wodę butelkową, i wiele innych czynników. Dlatego nie uważam tego argumentu za wnoszący cokolwiek do dyskusji, gdyż nie jesteś w stanie obserwować życia tych ludzi na codzień, w odróżnienieu do własnego życia lub ja swojego.

Co do zobojętniania kwasów, to zgadzam się. Przy większej ilości spożywanych przetworzonych węglowodanów, głównie mąk, można zaobserwować zwiększoną ilość osadu na zębach. Choć nie zawsze co ciekawe ilość osadu na zębach jest równoważna z szybkością tworzenia się kamienia nazębnego. Wnioski takie wysuwam, po obserwacjach kiedy często nie myłem zębów częściej niż 3-4 razy na tydzień.

Cytat:
Kamień nazębny ... to kolejny znak, że źle jemy ...

Pisząc to, rozumiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, że picie płynów a więc i wody również zalicza się do diety. A jako ZŁĄ wodę uważam tą MARTWĄ i Z POD ZIEMI. A tą dobrą wodę jaką tą z powierzchni ziemi, żywą (pełną drobnoustrojów potrzebnych nam), naenergetyzowaną od słońca i skał, oraz czystą od związków sztucznych i toksycznych. a najlepiej jeśli to jest woda płynąca.

Cytat:
No i na marginesie: kamień nad i poddziąsłowy trzeba perfekcyjnie usunąć, wypolerować powierzchnie zębów po jego usunięciu i niestety trzeba to zrobić w gabinecie ... bo samemu się tego nie da zrobić. Zadne substancje nie oczyszczą uzębienia z kamienia, albowiem kamień ma podobny chemiczny skład jak tkanka zęba (procesy remineralizacyjne śliny). Uderzając chemią/naturalnymi związkami w kamień ... uderzamy w zęby. Zostaje tylko mechaniczne zerwanie go ... i nie grzeszenie więcej dietą


Przykro mi rozczarować Cię hunab-ku. Ale samodzielnie po 3-4 dniach kuracji truskawkowej (mogą być poziomki), opisanej wcześniej w tym wątku, usunąłem kamień nazębny z miejsc o których mówisz. Jeśli kamień sam nie odpadł przy jedzeniu lub przykładaniu truskawek, to używałem narzędzi dostępnych w domu. Przed lustrem dłubałem wykałaczką, pensetą i innymi. Bardzo łatwo odchodził kamień osłabiony truskawkami. A miejsca, gdzie kamień odpadł, zęby w czasie dalszej kuracji naturalnie oczyszczały się z resztek kamienia. Co do wpływu truskawek na zęby, w tym jest cały widz, że nie niszczą one (w odróżnieniu od na przykład cytryny) powierzchni szkliwa nazębnego. Jest to ciekawe zjawisko, które badał zespół naukowców. Jeśli opis tych badań znajdę, to przedstawię. Truskawki i poziomki z tego działania są znane w medycynie ludowej.

To tyle o kamieniu nazębnym. W innych tematach wypowiem się w miarę wolnego czasu. Pozdrawiam Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
krzysztof



Dołączył: 02 Lip 2007
Posty: 535
Skąd: zielona góra

PostWysłany: 2011 01 23 16:15    Temat postu: kamień nazębny Odpowiedz z cytatem

WITAM Surprised

Napar z liści poziomek rozpuszcza kamień nazębny
http://ciekawiswiata.w.interia.pl/swiat/poziomka/leki.html

"32 Home Remedies for Tartar and Plaque"
http://health.howstuffworks.com/wellness/natural-medicine/home-remedies/home-remedies-for-tartar-and-plaque2.htm
http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://health.howstuffworks.com/wellness/natural-medicine/home-remedies/home-remedies-for-tartar-and-plaque2.htm&ei=7Fo5TZSiKsSx8gP3v_imCA&sa=X&oi=translate&ct=result&resnum=8&ved=0CF4Q7gEwBw&prev=/search%3Fq%3Dteeth%2Btartar%2Band%2Bstrawberry%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26hs%3D32t%26sa%3DX%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26prmd%3Divns

O wspomnianych truskawkach ( chodzi o kwas w nich zawarty )- na dwa sposoby po prostu zjadać ( bardzo powoli rozgryzając ) lub przeciąć na pół i wcierać w miejsca z kamieniem
http://hubpages.com/hub/Health-Benefits-of-Strawberry


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY Surprised
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 23 17:24    Temat postu: Re: Leczenie kanalowe Odpowiedz z cytatem

RS napisał:
Tutaj mamy nieco informacji o leczeniu kanalowym, ktorego nalezy unikac jak ognia:
http://www.mercola.com/article/dental/rootcanal/root_canals.htm

tlum:
http://translate.google.com/translate?js=n&prev=_t&hl=en&ie=UTF-8&layout=2&eotf=1&sl=auto&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fwww.mercola.com%2Farticle%2Fdental%2Frootcanal%2Froot_canals.htm

Tylko co teraz zrobic jak juz ubytek wymaga takiego leczenia, czy wystarczy zakleic to zwykla plomba jak przy zwyklym ubytku?
Albo zostawic niech sie samo naprawi stosujac odpowiednia diete albo post, inedia?


No właśnie ...
Naprawić się może i naprawi ...
Ale czy ząb uzyska swój utracony kształt ... który jest CHOLERNIE ważny dla zębów sąsiadujących i przeciwstawnych ... nie mówiąc już o przyzębiu i zaleganiu resztek pokarmowych w wygojonej dziurze!

Jeśli chodzi o badania, o których pisze Mercola ...
Wydaje mi się, że jest to zwykła nadinterpretacja.

Owszem racją jest rozwój cholernie patogennych szczepów bakterii beztlenowych w martwym zębie ... tyle, że nawet prątki gruźlicy spotyka się na wymazie płynów z rowka dziąsłowego zdrowego człowieka!
W jakim więc stopniu one powodują chorobę narządów ... a w jakim stopniu to choroba narządów uśmierca zęba?
No i ta jedna zmienna ... układ immunologiczny!
Trzeba by dobrze ... naprawdę bardzo dobrze ustawić badania ... które powinny trwać co najmniej 1 pokolenie ...
Niemożliwe!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 23 18:07    Temat postu: Re: Kamień nazębny - komentarz do wypowiedzi hunab-ku Odpowiedz z cytatem

wab napisał:
hunab-ku dzięki za wypowiedzi i szybkość reakcji, ja niestety nie mogę teraz wiele czasu temu dać. No ale do rzeczy.

Odpowiem tutaj odnośnie kamienia nazębnego.

Przede wszystkim przy diecie usuwającej naturalnie kamień nazębny oraz prawidłowym odżywieniu organizmu, zauważyłem kilka razy cofanie się mojej paradontozy. Natomiast ze względu na moje lenistwo, niezorganizowanie, niesystematyczność i częste zmienianie miejsca zamieszkania, stan moich dziąseł nie wygląda najcudowniej, ale też nie jest wybitnie źle.

Obecnie "Paradontoza" już nie istnieje. To stary termin funkcjonujący w związku z brakiem wiedzy wt. ch-b przyzębia. Ale jeżeli już "Paradontoza" to nigdy ona się nie cofała ... nawet u ludzi "zdrowych"

Czy źle jest z Twoimi dziąsłami ... wiesz ... powiem tak ... sam tego nie wiesz ... albowiem ... na utratę zębów w wieku 40-60 lat z powodu chorób przyzębia pracuje się już od 6-ego roku życia. Proces ten jest bezbolesny więc nie zauważalny!


Kamień nazębny jak wcześniej wspomniałem powstaje u mnie w 90% w związku z tym, że spożywam twardą wodę wodociągową. Druga kwestia to używalność zębów. Ponieważ miałem parę lat dziurę w zębie z jednej strony i otwarty dosŧęp do wnętrza zęba, więc resztki jedzenia tam dostające się sprawiały mi ból przy ucisku, co powodowało, że praktycznie jadłem jedną stroną ust. Efektem tego, było powstanie grubej warstwy kamienia nazębnego z tej strony zębów która była nieużywana. A więc to czy i jak często używamy zęby, ma znaczenie na tworzenie się kamienia. Jeśli jem produkty twarde, nieprzetworzone, jak surowe marchewki, orzechy, surowe owoce i warzywa, lub inne twarde jedzenie, wtedy zbiera mi się mniej kamienia nazębnego. Jeśli jest większośc jedzenia rozgotowanego, startego na tarce, itp, wtedy ilość osadzającego się kamienia nazębnego drastycznie rośnie.


No właśnie ... nielogiczne jest w takim razie to co piszesz ... że 90% to wina wody.
Właśnie miałem małżeństwo na fotelu ... od parunastu lat na tym samym gospodarstwie ... ta sama dieta, ta sama woda ... a kamienia u niego ... 4x więcej ...


Co do twojej wypowiedzi, że zębów nie powinno się w ogóle myć, to zgadzam się. Jednak nasza dieta odbiega od naturalnej wyjątkowo mocno. Czy chcemy czy nie chcemy, większość produktów jest najzwyczajniej NIEDOSTĘPNA, jak choćby surowe mleko (krowy, kozy, owcy, itp) od zwierząt jedzących WYŁĄCZNIE trawę i dzikie zioła. Lub też prawdziwe żyto starej polskiej odmiany, na żyznej glebie bez nawozów sztucznych. I wiele innych. Jednym słowem, ubogość diety z jednoczesnym jej przetworzeniem sprawia, że zęby MUSIMY myć. Od jakiegoś czasu staram się opracować określone czynności i substancje jakie należy spożywać aby zęby same się leczyły. Ale co do mycia ich, stan organizmu musi być wyjątkowo dobry, a takiego u dzieci powyżej 5-6 lat nie spotykam.
Mój synek 3,5 letni, nie musi myć zębów i nie myje. Nie ma nalotu na zębach, nie ma próchnicy, żaden ząb mu nie wypadł, nie śmierdzi mu z ust. Przez pierwsze 6 miesięcy jadł wyłącznie mleko mamy. Potem przez rok do około 18 miesięca życia jadł wyłącznie surowe produkty roślinne, możliwie pochodzenia Polskiego, czyli był witarianinem, oraz pił dodatkowo mleko matki. Potem przez kolejne 6 miesięcy do 24 miesiąca życia jadł wegańsko + produkty pszczele oraz mleko matki. Po ukończeniu 2,5 roku nie pije mleka matki, a jego dieta jest całkowicie wegańska+produkty pszczele, za nielicznymi wyjątkami kiedy coś tam dostanie od rodziny a ja tego nie zauważę (wtedy przywracam takie osoby na swoje miejsce, gdyż to ja jestem rodzicem a nie oni, ale to już inny temat). I wegańsko+miód i pyłek, odżywia się do dziś (3,5 roku). Nie wiem jaka dieta musiałaby być aby, zęby oczyszczały się samoczynnie jak u mojego synka. Jeśli hunab-ku podasz mi taki sposób będę wdzięczny. Ja odżywiam się w pełni wegańsko+miód+pyłek. Jadam w sposób w miarę zrównoważony dostosowany do pór roku. Jadam różne substancje wybitnie odżywcze (patrz: http://forum.niejedzenie.info/viewtopic.php?t=2029). Przez wiele lat borykałem się z marznięciem ciała, odkąd odkryłem, że równowaga między gotowanymi potrawami a surowymi powinna być w zależności od tego jak bardzo nam jest zimno i jaka jest pogoda, co zaowocowało po 2,5 roku, że dziś jem około 30-50% gotowanego i 50-70% surowego w prawie każdy posiłku (1-3 razy dzinnie). Jeśli spożywam substancje odbiegające od mojej normy, czyli na przykład czekoladę lub chałwę (oba wegańskie), to w ciągu ostatnich 2-3 lat, nie częściej niż 4 razy do roku przez kilka dni. Do tego spożywam różnorodność kolorystyczną potraw. Spożywam nie mniej niż 100 ml różnych olejów roślinnych surowo tłoczonych (dzięki temu na przykład przestałem marznąć) na dobę. Nie wiem co jeszcze napisać. Sporo moja dieta odbiega od tego co ludzie w Polsce jedzą. Może Ty napisz więcej, jak osiągnąć stan organizmu taki, jak ma mój 3,5 letni synek, że zęby oczyszczają się same. Mnie ta sztuka nie udała się od 11 lat.

Odpowiedź jest bardzo prosta:
Surowa dieta ... bez żadnego mleka ... mąki i takich tam ... olejów.
Surowe owoce, warzywa ... jak je bozia stworzyła ...
Zapewniam Cię, że nie trzeba zębów myć ... bo sam już tego robić nie muszę. W temacie diety więcej Ci nie napiszę ... no bo co? Smile Smile Smile


Picie wody z rzek nie jest dla mnie żadnym zagrożeniem. Oglądam energię wody przed każdym pobraniem jej z rzeki. Czasem z tej samej rzeki z której brałem wodę codzinnie, nagle przez kilka dni nie dało się pić, ze względu na zanieczyszczenia. Rozumiem, że ktoś bez takiej wrażliwości może mieć problem. Można sobie wtedy pomóc wahadłem albo różdżką, których nie używam. Albo najzwyczajniej umieć rozpoznawać miejsca czyste po roślinności i kolorze skał itp. Wystarczy się tematem po prostu zainteresować. Przez prawie dekadę picia wody z rzek w całej Polsce nie zatrułem się nigdy. Oczywiście w Warszawie gdzie teraz mieszkam, jest to niemożliwe bez wyjazdu daleko poza to miasto.


No cóż ... ja nie widzę energii ...
Więc nie piję prawie wcale wody Smile Smile


Nie mogę zgodzić się co do Twojej wypowiedzi, że kamień nazębny nie powstanie jak się ma perfekcyjną higienę. Bo po pierwsze sam powiedziałeś, że zębów nie należy myć, a teraz mówisz tutaj o perfekcyjnej higienie, czyli w zasadzie mycie zębów po KAŻDYM posiłku.

Trochę nadinterpretujesz to co piszę.
Są to dwie niezależne sprawy: Perfekcyjna dieta/niejedzenie=brak konieczności mycia zębów, a perfekcyjne mycie= brak kamienia. Dlaczego to łączysz ... wiadomo, że perfekcyjna higiena dotyczy ludzi źle jedzących.
Poza tym mycie zębów po każdym posiłku ... TO JEST DOPIERO MASAKRA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Po drugie przy myciu zębów rano i wieczorem a przy bardzo twardej wodzie (dom na wsi, woda ze studni bez żadnych filtrów, dużo żelaza oraz kamienia), z której piłem herbaty i przygotowywałem posiłki. Wówczas i tak kamień osadzał się na moich zębach. Po pewnym czasie wkurzyłem się na ten fakt i poszedłem do lokalnej rzeczki, która miała syf ze wsi około 2 kilometry wcześniej, a więc już zdążyła oczyścić się wystarczająco, i taką wodę piłem przez kilka tygodni. Od razu zauważyłem że kamienia nie przybywa mi już pomimo tego, że tak samo myłem zęby i tak samo jadłem. W ten właśnie sposób pierwszy raz odkryłem wpływ twardości wody na kamień nazębny na sobie samym (wcześniej tylko czytałem o tym).

Wiesz ... jest jeszcze odczyn wody ... no i pytanie dlaczego nie zaczęła Ci zmniejszać się ilość kamienia? Są przecież substancje buforujące w śłinie i rowku dziąsłowym, które rozpuszczają złogi. Mechanizm ... o którym piszesz może być zupełnie inny ... związany z funkcjonowaniem jakiegoś narządu ... ślinianek, małych gruczołów w j.u. na przykład, które pod wpływem innej wody nie wydzielają substancji ochronnych.


Co do twoich obserwacji jako stomatolog na łódzkim osiedlu. To podejżewam, że wiele z tych osób różnie myje zęby, różnie się odżywia, spożywa pewnie spora część coca-colę która usuwa kamień nazębny, sporo ludzi w miastach kupuje wodę butelkową, i wiele innych czynników. Dlatego nie uważam tego argumentu za wnoszący cokolwiek do dyskusji, gdyż nie jesteś w stanie obserwować życia tych ludzi na codzień, w odróżnienieu do własnego życia lub ja swojego.

No to zdecyduj się!
Piszesz, że 90% kamienia to woda ... a potem że jest tak jego wielka zmienność po wpływem diety ... higieny ... coli ... ZDECYDUJ SIĘ !!!



Co do zobojętniania kwasów, to zgadzam się. Przy większej ilości spożywanych przetworzonych węglowodanów, głównie mąk, można zaobserwować zwiększoną ilość osadu na zębach. Choć nie zawsze co ciekawe ilość osadu na zębach jest równoważna z szybkością tworzenia się kamienia nazębnego. Wnioski takie wysuwam, po obserwacjach kiedy często nie myłem zębów częściej niż 3-4 razy na tydzień.

Nie gniewaj się ... ale są jeszcze rzeczy, których nie bierzesz w rozumowaniu "przy logicznym" wyciąganiu wniosków ... lepkość, powinowactwo do osłonki nabytej zęba, index próchnicotwórczy, rodzaje drobnoustrojów zasiedlających gospodarza oraz siła jego układu immunologicznego na przykład. Nie powinno się wyciągać wniosków z samoobserwacji i przekładać je na całą poplulację.

Cytat:
Kamień nazębny ... to kolejny znak, że źle jemy ...

Pisząc to, rozumiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, że picie płynów a więc i wody również zalicza się do diety. A jako ZŁĄ wodę uważam tą MARTWĄ i Z POD ZIEMI. A tą dobrą wodę jaką tą z powierzchni ziemi, żywą (pełną drobnoustrojów potrzebnych nam), naenergetyzowaną od słońca i skał, oraz czystą od związków sztucznych i toksycznych. a najlepiej jeśli to jest woda płynąca.

Cytat:
No i na marginesie: kamień nad i poddziąsłowy trzeba perfekcyjnie usunąć, wypolerować powierzchnie zębów po jego usunięciu i niestety trzeba to zrobić w gabinecie ... bo samemu się tego nie da zrobić. Zadne substancje nie oczyszczą uzębienia z kamienia, albowiem kamień ma podobny chemiczny skład jak tkanka zęba (procesy remineralizacyjne śliny). Uderzając chemią/naturalnymi związkami w kamień ... uderzamy w zęby. Zostaje tylko mechaniczne zerwanie go ... i nie grzeszenie więcej dietą


Przykro mi rozczarować Cię hunab-ku. Ale samodzielnie po 3-4 dniach kuracji truskawkowej (mogą być poziomki), opisanej wcześniej w tym wątku, usunąłem kamień nazębny z miejsc o których mówisz. Jeśli kamień sam nie odpadł przy jedzeniu lub przykładaniu truskawek, to używałem narzędzi dostępnych w domu. Przed lustrem dłubałem wykałaczką, pensetą i innymi. Bardzo łatwo odchodził kamień osłabiony truskawkami. A miejsca, gdzie kamień odpadł, zęby w czasie dalszej kuracji naturalnie oczyszczały się z resztek kamienia. Co do wpływu truskawek na zęby, w tym jest cały widz, że nie niszczą one (w odróżnieniu od na przykład cytryny) powierzchni szkliwa nazębnego. Jest to ciekawe zjawisko, które badał zespół naukowców. Jeśli opis tych badań znajdę, to przedstawię. Truskawki i poziomki z tego działania są znane w medycynie ludowej.

Cudownie więc.
Wnioskuję zatem choć z pewną przekorą, że nie masz już żadnych problemów z przyzębiem.
Ja mam wielkie problemy, żeby moim pacjentom usunąć kamień perfekcyjnie i muszę się uciekać czasem nawet do zabiegów chirurgicznych. Albowiem ... wiesz ... jest jeszcze kamień poddziąsłowy ... DO KTÓREGO NIC NIE DOTRZE CO APLIKUJESZ MIEJSCOWO !!! To że Ci kamień naddziąsłowy zejdzie nie polepszy specjalnie sytuacji przyzębia głębokiego .. co więcej pogorszy! Dlaczego? Ano dlatego, że zdowe dziąsło brzeżne obkurczy się i zamknie stan zapalny pod brzegiem dziąsła! Zostanie zablokowany naturalny mechanizm wywalania toxyn z rowka dziąsłowego/kieszonki przyzębnej.
Czekam w takim razie na ten materiał o truskawkach, bo jak się sprawdzi zastosuję go w leczeniu moich pacjentów. Jeżeli bierzesz oczywiście odpowiedzialność, że KAŻDEMU Z NICH ONE POMOGĄ !!!


To tyle o kamieniu nazębnym. W innych tematach wypowiem się w miarę wolnego czasu. Pozdrawiam Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 24 13:30    Temat postu: Re: Szkodliwość past do zębów Odpowiedz z cytatem

wab napisał:
Chciałem w tej wypowiedzi rozpocząć temat PASTY DO ZĘBÓW.

Jest to uważam jeden z 2 najtrudniejszych tematów dotyczących zębów. Jednym jest pasta do zębów, a drugim leczenie zębów.


Z opinią na temat past się zgadzam.
Dodam tylko, że pasta jest tylko 'uprzyjemniaczem i przyspieszaczem" mycia zębów. Tak naprawdę nie jest do niczego potrzebna. Usuwanie płytki to głównie mechaniczne jej zrywanie, a nie chemiczne czary mary Smile
Ja używam niemieckiej gotowej pasty (kiedyś chyba firma Weleda to była, a teraz dr Hauschka) na bazie naturalnej soli oceanicznej. Ze składu INCI wynika, że nie ma w niej nic toksycznego Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 24 14:43    Temat postu: Re: Mycie zębów uryną Odpowiedz z cytatem

wab napisał:
Uryna w myciu zębów

Eksperyment przeprowadzałem około 2 lata temu.
Uważam jego rezultat za NEGATYWNY.


Dla mnie sama idea używania uryny do czegokolwiek jest dziwaczna. Wiem, że są sympatycy tego sposobu samoleczenia ... ale według mnie, czy organizm, oczyszczony jest, czy też nie ... uryna to efekt oczyszczania ciała ... muszą znajdować się w niej substancje niekorzystne dla naszego ciała. Stosowanie odchodu do leczenia nie przemawia do mnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 24 14:47    Temat postu: Re: Cytryna Odpowiedz z cytatem

wab napisał:
Cytryna w myciu i pielęgnacji zębów jest dość ważna i użyteczna.
.

Absolutnie nie polecam cytryny w codziennej pielęgnacji zębów !!!
Nie tylko zdziera "powłoke ochronną" ale skutecznie ... jak cola ... rozpuszcza zewnętrzne powłoki tkanki zęba. Doprowadza to do patologicznego starcia zębów ... a leczenie takiego starcia ... to tylko właściwie już protetyka!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 24 15:05    Temat postu: Re: Naturalne środki przeciwbólowe zębów Odpowiedz z cytatem

wab napisał:
Goździki i mięta jako środki przeciwbólowe

Moi Drodzy, gdyby nie Goździki, to nie wiem co bym zrobił wiele razy. Ponieważ nie jeden raz borykałem się z zapaleniem w jamie ustnej, gdyż stwierdziłem jakieś 13 lat temu, że nie będę chodził do dentysty, i będę sam leczył zęby.
Szczególnie te niewłaściwie potraktowane przez dentystów zęby, z moim nałogiem cukrowym lata temu, doprowadziło do otwarcia niektórych zębów, i do powstawania stanów zapalnych mniej lub bardziej ciężkich, w otwartych ranach, z dostępem do miazgi i korzenia zęba. Stany takie przez okres 11 lat, występowały czasowo u mnie przez około 8 lat w okresie tych 11 lat. Czyli przez sporą część czasu. Dziś nadal mam jedną taką dziurę.
Uczyniłem to aby eksperymentować na własnym ciele, szukałem środków najskuteczniejszych. Nie była wtedy (dziś zresztą nie jest wiele lepiej) dostępna żadna informacja na temat naturalnych sposobów leczenia zębów. Stwierdziłem że chodzenie do dentysty tylko pogarszało mi sprawę, bo ich "cudownym rozwiązaniem" jest usunięcie 3/4 objętości zęba, i wstawienie w to miejsce sztucznego wypełnienia.
To jest sposób tragiczny przez idiotyczny. Inaczej tego nazwać nie mogę. Ale nie piszę tego wątku żeby wyżywać się na stomatologii akademickiej, tylko żeby stworzyć realne narzędzia leczenia zębów.


Może zanim napiszesz cokolwiek - pomyśl!
1. Jak dostać się do ubytku, który powstaje między zębami?
2. Jak wypełnić ubytek, skoro wypełnienia:
- muszą mieć odpowiednią grubość - bo popękają
- muszą być odpowiednio zakotwiczone - bo wypadną
- szkliwo niepodparte się połamie
- cała próchnica musi być usunięta, bo nie będzie adhezji
3. Jak leczyć zęba, gdy nie widzisz co robisz?
4. Jak wyleczyć kanał jak nie stworzysz sobie do niego dostępu?

Zęby są tak zbudowane, że twarde szkliwo pokrywa mniej twardą zębinę. Proces próchniczy wielokrotnie szybciej obejmuje zębinę od szkliwa, i w związku z tym zęby psują się na kształt wydmuszki.

Takie ględzenie, że stomatolog rozwiercił i zniszczył mi zęba doprowadza mnie do białości ... tym bardziej, że odbudowa takiego "rozwalonego przez dentystę" zęba to straszna męczarnia w porównaniu z włożeniem wypełnienia do ubytku tzw. klasy I (gdzie zachowane są wszystkie ściany zęba)


Powracając do tematu wiele razy było tak, że miałem silny stan zapalny zębów, który trwał przez kilka dni. Zdaża się tak zawsze gdy zjem biały rafinowany cukier, czyli jednym słowem najem się słodyczy. A moje ulubione słodycze do czekolada bezmleczna (ok 40-60gram cukru na tabliczkę) oraz chałwa (około 50% cukru). A ponieważ lubiłem zjeść w przeszłości nie jedną ale 2-4-10 tabliczek od razu lub pół kilo chałwy (no lubie sobie czasem dogodzić, ale już aż tyle nie jem). Po prostu cały posiłek to są słodycze.
Uznałem to za najmniej szkodliwe dla organizmu. Moje ciało po spożyciu ponad 100 gram cukru rafinowanego, oczyszcza tą truciznę od razu. Przez następną 1-2 doby mam sraczkę, żeby tylko usunąć toksynę z ciała. Zwykle nie zjadałem cukru częściej niż raz, lub dwa w miesiącu. Ale jeśli jadłem przez kilka dni z rzędu, wtedy zaczynał się stan zapalny otwartego zęba.

No i oczywiście moje przedawkowanie cukru odbijało się bólem.
Wtedy albo silny środek przeciwbólowy Ibuprom lub inne świństwo (nigdy tego nie wziąłem), albo dentysta, albo..... no właśnie, albo co?!

Wiesz ... sam sobie szkodzisz i to masakrycznie:
ból zeba to znak, że natychmiast trzeba coś zrobić. Załagodzenie tego bólu, to załagodzenie objawu (tak jakbym podawał znieczulenie pacjentowi z ropniem i go nie nacinał)
No ale cóż ... skoro wybierasz goździki nad Ibuprom, nie zastanawiając się nad wyborem pomiędzy żywym, a martwym zębem ... to wybacz.


Dowiedziałem się, że żołnierze swojego czasu używali goździków. A więc i ja spróbowałem

A więc 2-4 goździki w usta i gryzę i trzymam papkę pogryzioną i mieszam ze śliną. I tak przez pół godziny trzymam w ustach. Po 15 minutach ostry silny ból, już zaczyna mijać. Po pół godziny przy lekkim bólu można wypluć ślinę i olać temat. Przy bardzo silnym bólu trzeba wypluć wszytko wziąść kolejne 2-4 goździki i powtórzyć wszsytko. I tak co pół godziny. Można powtarzać nawet cały dzień. Nie zaobserwowałem długofalowych efektów ubocznych.
Zazwyczaj po 2 godzinach trzymania i gryzienia goździków (zmienianych co 30-40 minut), mija nawet najsilniejszy ból, i spokojnie można pracować umysłowo lub robić inne rzeczy.
Jedynym efektem ubocznym jest odrętwienie jamy ustnej. Które mija po zaprzestaniu używania goździków, bez względu na to jak długo ich używaliśmy (nawet tydzień, codziennie po parę godzin !!!!).

Paczka goździków kosztuje 1 zł i starcza na około miesiąc ciągłego używania. Żaden lek na ból zęba nie jest taki tani i taki skuteczny !
Każdy inny lek jaki używałem ponad 11 lat temu, nie był taki silny i szybki w działaniu jak goździki. Może coś od tego czasu się zmieniło, a może i nie.
Jedynym problemem goździków okres czasu jaki po zastosowaniu działają. Jeśli silny jest stan zapalny, to 3 razy dziennie po godzinie lub dwóch godzinach, trzeba trzymać w ustach. I tylko wtedy będzie działać. Ale podejżewam, że przy takim stanie trzeba nie rzadziej niż 2 razy dziennie spożywać leki przeciwbólowe. Więc na to samo wychodzi, tylko pastylkę połykamy i już, a goździki trzeba trzymać w tych ustach jednak. Ale nie ma efektów ubocznych, nie ma negatywnych skutków dla zdrowia, cena jest taka, że każdego na nie stać. Można bez obaw dzieciom je dawać, jak połkną to tylko dobrze dla nich.

Gdyby nie goździki to wiele razy byłbym w tarapatach.
Oczywiście jestem na tyle kumaty, że od razy przy pojawieniu się stanu zapalnego, przestawałem całkowicie spożywać cukier (na codzień jem wegańsko, a wcześniej wegetariańsko), wtedy stan zapalny mijał po 2-4 dniach. I TYLKO goździki wystarczały. W tym czasie częściej niż zazwyczaj myłem zęby moimi pastami o różnym składzie.

Wiele razy słyszałem od starszych ludzi lub czytałem, że goździki działają tylko przeciwbólowo i trzeba w miarę możliwości jak najszybciej iść do dentysty.
Moje obserwacje wilokrotnego stosowania goździków pokazały mi coś innego. Goździki same w sobie również pomagają leczyć stan zapalny i to dosyć skutecznie.

Taaak jasnee !!!
Jak miazga w stanie zapalnym obumrze ... to przestaje boleć.
Jak ropień przebiję się przez okostną to też jest poprawa.
A jak masz już w paszczy przetokę ropną ... to ona wcale przez lata Cię boleć nie będzie!
Rewelacja!


Nie spotkałem skuteczniejszego środka przeciwbólowego niż goździki. Kilka osób próbowało ich użyć i stwierdzili że mało działają. Ale używali ich 10-20 minut tylko. Potem łykali tablety.
To jest bardzo ważne, goździki aby zadziałały naprawdę skutecznie muszą być trzymane w ustach przez 1, a najlepiej 2 godziny. Wtedy BÓL CAŁKOWICIE MIJA, bez względu na jego pochodzenie !!!

Jeśli stan zapalny lub inny ból jest bardzo silny, wtedy goździki po 2-3 godzinach zlikwidują ból, ale może pozostać pulsowanie w tym miejscu. Jest to dosyć nieprzyjemne uczucie, ale świadczy pozytywnie, o tym, że ciało wzmogło przepływ krwii do chorego miejsca, w celu samoleczenia.

Ja używałem tylko goździków, ponieważ znałem dokładnie źródło i przyczynę mojego bólu i zapalenia, i umiałem natychmiast wyeliminować przyczynę schorzenia, dlatego używałem tylko goździków. Jeśli nie jesteście pewni, traktujcie goździki TYLKO jako środek przeciwbólowy.
A jeśli eksperymentujecie podobnie do mnie, to tylko na własne ryzyko. Stany zapalne i zjawiska w których pojawia się ból, są bardzo niebezpieczne, dlatego bądźcie ostrożni, używajcie wiedzy, intuicji i rady innych, kiedy robicie takie eksperymenty. Ja byłem osamotniony w moich doświadczeniach, ale cóż, ryzyko. Bez tego nie zebrał bym wiedzy i doświadczenia. Mam nadzieję, że przydatnego dla innych.


Mięta również działa przeciwbólowo. Jednak bardzo słabo. Ale jeśłi mamy jakiś delikatny ból. To picie często w ciągu dnia mocnej herbaty miętowej, usunie ten ból. Płuczcie usta taką herbatą, trzymajcie w ustach długo tą mięte, nawet kilkanaście minut.
Długich eksperymentów nie robiłem, bo jeśli ból był silniejszy, używałem goździków i z bani. Jednak dla dzieci może to być alternatywa. Dla nas samych też. Szczególnie jak zamiast naparu zrobimy wywar z mięty, czyli pogotujemy ją trochę, wtedy będzie silniejsza. Mam tylko 1 doświadczenie z tym. Więc jeśli ktoś sprawdzi, że po gotowaniu mięty rzeczywiście nie traci ona swoich właściwości przeciwbólowych, ale je zwiększa, to proszę o tym napisać.


Jak napisałem: usuwanie bólu to działanie doraźne, pogarszające sytuację ... bo odraczające i maskujące działanie "czerwonej lampki" którą daje ciało: trzeba działać!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
abeni



Dołączył: 10 Paź 2008
Posty: 38

PostWysłany: 2011 01 26 15:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przez całe życie byłam utrzymywana w przekonaniu, że nie mam kamienia, ani zdrowotnej potrzeby noszenia aparatu. Ostatnio bardzo mocno obsunęły mi się dziąsła. Poszłam do periodontologa. Okazało się, że mam kamień i wymagam aparatu ortodontycznego, bo zbyt stłoczone zęby mają wpływ na dziąsła.
Natomiast zaproponowano mi przeszczep błony śluzowej oraz zabieg chirurgiczny na jednego zęba.Kamień usunęłam. Chciałabym aby dziąsła na powrót się podniosły. Wszelkie opinie lekarskie są jednoznaczne - dziąsła się nie podnoszą i ich odsunięcie jest nieodwracalne. Hunab - ku jesteś stomatologiem, czy jest taka szansa, że w wyniku stosowania postu i różnych specyfików naturalnych, tak się jednak stanie?
Cz ktoś z Was słyszał albo doświadczył wyleczenia paradontozy naturalnymi metodami? Jaki rodzaj postu według Was byłby najlepszy? Jak zwykle marzy mi się kaskadowa. Ale przeraża mnie 5-miesięczny proces tego postu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
abeni



Dołączył: 10 Paź 2008
Posty: 38

PostWysłany: 2011 01 28 03:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zaczęłam kaskadę. Jeśli nie dam rady, zrobię klasyczną. Mam możliwość wyjazdu w odosobnione miejsce i wiem, że powinnam skorzystać. Boję sie tego procesu i, że ulegnę własnym słabościom do nałogów. Wierzę w siłę samouzdrawiania. Trzymajcie kciuki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
pyzka



Dołączył: 02 Lis 2005
Posty: 139

PostWysłany: 2011 01 29 23:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A co myślisz hunab-ku o zakładaniu licówek na zęby? Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 31 11:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

abeni napisał:
Przez całe życie byłam utrzymywana w przekonaniu, że nie mam kamienia, ani zdrowotnej potrzeby noszenia aparatu. Ostatnio bardzo mocno obsunęły mi się dziąsła. Poszłam do periodontologa. Okazało się, że mam kamień i wymagam aparatu ortodontycznego, bo zbyt stłoczone zęby mają wpływ na dziąsła.
Natomiast zaproponowano mi przeszczep błony śluzowej oraz zabieg chirurgiczny na jednego zęba.Kamień usunęłam. Chciałabym aby dziąsła na powrót się podniosły. Wszelkie opinie lekarskie są jednoznaczne - dziąsła się nie podnoszą i ich odsunięcie jest nieodwracalne. Hunab - ku jesteś stomatologiem, czy jest taka szansa, że w wyniku stosowania postu i różnych specyfików naturalnych, tak się jednak stanie?
Cz ktoś z Was słyszał albo doświadczył wyleczenia paradontozy naturalnymi metodami? Jaki rodzaj postu według Was byłby najlepszy? Jak zwykle marzy mi się kaskadowa. Ale przeraża mnie 5-miesięczny proces tego postu.

Jeszcze raz Smile paradontoza nie istnieje Smile
Masz/miałaś stan zapalny - PERIODONTITIS związany z niediagnozowanym kamieniem poddziąsłowym (tym który jest najgorszy i truskawki też go prawdopodobnie nie usuwają) Smile
Jeśli chodzi o naturalne sposoby "podnoszenia dziąseł", to nie mam żadnych wiadomości w tym temacie i żadnych własnych doświadczeń.
Może wab coś będzie wiedział.
Mogę Ci tylko napisać:
1. Musisz kontrolować stan kamienia poddziąsłowego i nie dopuszczać do jego powstawania.
2. Musisz uważać na czyszczenie uzębienia i robić to SUPER odpowiednio lub wcale (przy idealnej diecie - surowej znaczy sięSmile)
3. Nie zalecam Ci żadnych zabiegów chirurgicznych - w dłuższym okresie obserwacji efekty są takie sobie - a sama ingerencja chirurgiczna w dziąsłach ... no ostatnio natrafiłem na dziwne wyniki badań - albowiem te zabiegi zwiększają ryzyko wystąpienia zawałów i przełomów krążeniowych po samym zabiegu.
4. Ortodoncja to dobry pomysł ... ale ekstrakcje chyba będą konieczne w celu wepchnięcia zębów głębiej w łuk kostny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 01 31 11:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

pyzka napisał:
A co myślisz hunab-ku o zakładaniu licówek na zęby? Wink

Zależy ....
Jeżeli zeby są mocno odbudowane ... to nie polecam.
Jeżeli trzeba mocno szlifować zęba to też nie.
Licówki najlepiej sprawdzają się w korekcji kształtu zbyt małych/krótkich/przechylonych do wewnątrz zębów - wtedy nie ma szlifowania - tylko się na nie licówki nakleja.
Każda ingerencja we własną, nawet przebarwioną tkankę zęba jest ZŁA !!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
pyzka



Dołączył: 02 Lis 2005
Posty: 139

PostWysłany: 2011 02 01 18:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

...

Ostatnio zmieniony przez pyzka dnia 2011 08 17 16:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 02 06 14:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciemnieje ... bardziej lub mniej .... Smile ale ciemnieje.
Przede wszystkim traci połysk i przezierność .... staje się siny od wewnątrz, bardziej przy szyjce, mniej brzy brzegu siecznym/pow. żującej.
Wybielanie rzeczywiście osłabia koronę, bo oprócz chemii ... trzeba wiertłem zedrzeć wewnętrzną, przebarwioną pow. zębiny.
Generalnie ... po jakimś tam czasie, jak już pacjent nie akceptuje estetyki, polecam wzmocnienie włóknami zrębu zęba, oszlifowanie i koronowanie. W tym przypadku korona wzmacnia osłabiony leczeniem kanałowym ząb i przedłuża jego żywot Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2011 02 15 19:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

O i jeszcze jeden kamyczek Smile do ogródka w związku z tym, że to nie woda ma decydujący wpływ na ilość kamienia nazębnego.
Miałem dzisiaj pacjentkę, której od lat regularnie kamień usuwam. Tym razem okazało się, że strasznie szybko narosły jej złogi od ostatniej wizyty. Oczywiście nie zmieniły się jej warunki życia i źródło zaopatrzenia w wodę. Jak się okazało miała strasznie stresujące ostatnie pół roku ... no i masz Smile

Stres jest też jak bies,
Co niedobry dla zębów jest

Smile Smile Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
jesiennylisc



Dołączył: 05 Mar 2007
Posty: 23

PostWysłany: 2011 02 26 05:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawe posty "wab". Dużo ciekawych rzeczy. Dzięki.
Możliwe że za kilka lat problem zębów i paradontozy zniknie:

"Rewolucyjne odkrycie w dziedzinie stomatologii

Naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Columbia zdołali zainicjować proces, w którym komórki macierzyste odtwarzają cały ząb i to… w niecałe 9 tygodni. Metoda otrzymała nazwę "cell homing".

Kierujący zespołem badaczy dr Jeremy Mao twierdzi, zrekonstruowane w ten sposób zęby są potrafią nawet przystosowywać się do zmian w strukturze kości szczęki, jakie następują wraz z upływem czasu.

Metoda "cell homing" polega na umieszczeniu specjalnego rusztowania z czynnikiem wzrostu bezpośrednio w pustym zębodole. Komórki macierzyste otaczają rusztowanie i zaczynają formować ząb w odpowiednim rozmiarze i kształcie. "Cell homing" pozwala ponad to na odtworzenie kości tkanek dziąseł i przyzębia, więc możliwości zastosowania metody będą bardzo szerokie i – jak podkreśla dr Mao – zrewolucjonizują stomatologię."

http://wiadomosci.onet.pl/nauka/rewolucyjne-odkrycie-w-dziedzinie-stomatologii,1,4192944,wiadomosc.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
vapaus



Dołączył: 06 Lut 2009
Posty: 91
Skąd: kotlina klodzka

PostWysłany: 2011 02 27 13:32    Temat postu: dzieki za tak obszerny artykol przestalem uzywac pasty ;) Odpowiedz z cytatem

hej Wab wedlog mnie i innych ciekawskich badaczy ktorzy juz dawno to udowodnili z majac w tym duze osiagniecia jest to ze stan naszych zebow zalezy od tego co jemy,na pewno jest duzo ksiazek wiec byloby bardzo pozyteczne dla wszystkich jesli napiszesz wyszystkie prodokty ktore pomagaja w odbodowie zabkow i te ktore szkoda .bedziemy Ci wdzieczni Laughing moze Dr.David Zeoli cos napisal
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 04 09 17:37    Temat postu: Długa nieobecność Odpowiedz z cytatem

Przepraszam za długi czas nieobecności na forum, z powodu zaangażowania w duży projekt programistyczny, który daje mi przetrwanie, nie byłem w stanie umysłu przekierować w taki sposób aby zwerbalizować kolejne myśli i odpowiedzi w tym wątku, choć bardzo chciałem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wab



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 46

PostWysłany: 2011 04 10 00:03    Temat postu: Płukanie ust olejem Odpowiedz z cytatem

Płukanie ust olejem


4 lutego zacząłem nowy eksperyment w sprawie zębów i dziąseł.


Płukanie ust olejem - sposób tradycyjnej medycyny Hindusów, Ayurvedy.

Oto proste informacje jakie udało mi się zgromadzić w tym temacie:
Ayurveda poleca płukanie ust olejem jako naturalny codzienny element higieny jamy ustnej i detoksyfikacji ciała. Zaleca używanie wyłącznie surowych olejów, z których w starożytnych księgach za najbardziej polecane są olej sezamowy oraz olej słonecznikowy (inne nie są wykluczane).
Olej w objętości 1-2 łyżek stołowych należy trzymać w ustach przez minimum 10 minut, po czym należy cały olej wypluć, a usta wypłukać wodą, po czym umyć je na sposób jaki znamy. Bez względu czy ktoś używa takiej czy innej szczoteczki lub palca, takiej czy innej pasty, nie ważne, istotne aby zęby po oleju umył.
Procedura najbardziej skuteczna wg. ayurvedy jest z samego rana zaraz po wstaniu, należy przepłukać usta czystą wodą i od razu włożyć olej i płukać nim usta przez wskazany czas, po czym należy olej wypluć i wymyć zęby, język i podniebienie metodą jaką znamy.
10 minut jest minimalnym czasem, ale zaleca się 20 minut. 1 raz dziennie rano jest to podstawa, ale jeśli ktoś chce mieć szybsze efekty w usuwaniu kamienia nazębnego i innych efektów, to poleca się płukać ustaw też wieczorem przed spaniem, a można i trzeci raz w ciągu dnia. Efekt zdrowotny wg ayurvedy będzie szybszy. Jeśli płuczemy usta, nie rano, zaraz po wstaniu, lecz w ciągu dnia lub wieczorem, ayurveda zaleca co najmniej 4 godziny po ostatnim posiłku, jeśli efekt detoksyfikacji ciała ma być maksymalny.
Wg. ayurvedy jest to sposób przede wszystkim detoksyfikacji ciała, pomoc przy leczeniu we wszystkich chorobach, osłabieniu organizmu. Wspomina o utrzymaniu zębów i dziąseł w zdrowiu i czystości. Likwiduje i zapobiega kamieniowi nazębnemu. Także wiele innych schorzeń jest leczonych dzięki płukaniu ust olejem, pozornie niezwiązanych z wkładaniem oleju do ust.

Wiele różnych informacji dodają do tego różni uzdrowiciele, naturalni dentyści, których strony można poczytać w języku angielskim w internecie. W google wpisujemy: "oil pulling" i mamy setki stron i filmów. Poniżej podam kilka źródłowych tekstów gdzie można o tym poczytać:
http://en.wikipedia.org/wiki/Oil_pulling
http://www.oilpulling.com/
http://hubpages.com/hub/Health_Benefits_of_Oil_Pulling_
http://www.healingcancernaturally.com/detoxification-oil-pulling.html
http://www.lisabarger.com/oil_pulling_debunked/
http://www.guideforselfhealing.com/2007/06/05/how-to-do-oil-pulling/ - książka

Po polsku znacznie bardziej skąpe informacje, ale jak wpiszemy: oil pulling (bez cudzysłowiów) w google i wciśniemy przyciski "tylko język polski" to znajdziemy trochę informacji, a przy dłuższym szukaniu też jakieś ciekawe polskojęzyczne materiały. Można też po prostu wpisać: płukanie ust olejem, też znajdziemy parę fajnych stron. Oto kilka przykładów:
http://www.luszczyca.pl/read.php?1,78030
http://www.lifemojo.com/lifestyle/olej-pulling-terapia-detoksykacji-72463937/pl
http://pl.howticle.com/oil-amp-arsen-pulling.html
http://cudownediety.blogspot.com/2010/11/pukanie-ust-olejem.html
http://forum-przebudzenie.rozwojduchowy.net/?/p/2409/odtruwajaca-metoda-plukania-ust-olejem
http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=137986

Można się z różnych źródeł dowiedzieć między innymi, że ludzie mają równie duże sukcesy z olejem kokosowym, albo że w ustach z oleju robi się mydło, i wiele innych ciekawostek. Przy pisaniu książki lub robieniu strony myślę, że trzeba by zebrać te materiały, ale jest to kilkaset godzin pracy, których teraz nie chcę przeznaczać na ten cel.


A oto przebieg mojego doświadczenia:

Czas trwania: Pierwszy raz płukałem usta olejem 4 lutego 2011, a dziś 9 kwietnia cały czas to robię, bo "robi mi to dobrze", kiedy się zakończy, nie wiem

Częstotliwość:
Pierwsze 3-4 dni płukałem raz dziennie 20 minut z samego rana. Potem stwierdziłem, że skoro różne źródła podają, iż będą szybsze efekty kiedy zastosuje się tą metodę częściej i dłużej, to zacząłem płukać usta 3 razy dziennie w miarę możliwości i tak robiłem przez okres około 5-6 tygodni. W tym czasie przez kilka dni zdarzyło mi się płukać usta tylko 2 razy dziennie, a 2-3 dni tylko 1 raz dziennie. od około 3 tygodni płuczę usta już tylko 2 razy dziennie, ale niejednokrotnie zasiaduję się z olejem przy komputerze i mam go w ustaw 30, 40, 60 minut lub czasem nawet dłużej, i tak jest do dzisiaj 9 kwietnia 2011. Poza kilkoma razami, nie więcej niż 5-8 razy w ciągu całego eksperymentu, płukałem usta mniej niż 20 minut (10-15 minut).

Inne zabiegi w tym czasie, które mogą wpływać na eksperyment: Od momentu zaczęcia płukania zębów olejem, już nie robię przerw w myciu zębów. Od początku trwania eksperymentu do dzisiaj, myję zęby (lipą i pastą ziołową), po każdym jednym płukaniu olejem. Czyli 3 razy dziennie przez pierwsze około 6 tygodni, a teraz 2 razy dziennie. Odstępstwem od tego jest, że czasem to już mi się na prawdę nie chce i jedno mycie zębów sobie odpuszczam po płukaniu ust olejem. W sumie takich opuszczeń zrobiłem nie więcej niż 10 przez okres całego eksperymentu, czyli procentowo bardzo niewiele.

Co jem:
Jem wegańsko. Nie spożywam w ogóle przetworzonych cukrów. Spożycie białej mąki przez okres eksperymentu nie więcej niż 500 gramów. Na codzień jem warzywa surowe i gotowane, surowe owoce, kasze gotowane i skiełkowane, zioła (o dziś na przykład zebrałem z trawnika warszawskiego świeże kwiaty fiołków wonnych, kwiaty stokrotek i liście oraz kwiaty ziarnopłonu wiosennego), do pół szklanki oleju surowego dziennie (olej rzepakowy, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, przez ten czas takie oleje miałem pod ręką), ocet jabłkowy kilka łyżek dziennie (niestety kupny z dwutlenkiem siarki), chlebów zjadłem ze 2 lub 3 z mąki 100% pełnoziarnistej bez drożdży, bo akurat były dostępne, a mój synek bardzo lubi. Dodatkowo przez pierwsze 4-5 tygodni eksperymentu spożywałem średnio 75 gramów zarodków pszennych dziennie (bardzo duże ilości witamin z grupy B), mieliłem też nasiona słonecznika, sezamu, lnu, i innych, przez 6 tygodni eksperymentu, aż do czasu gdy zepsuł mi się młynek Smile, spożywałem średnio około 100-150 gramów zmielonych nasion/orzechów dziennie (moja normalna dieta), dodając do posiłków. Używam też przez cały eksperyment otrębów pszennych/owsianych/żytnich eko-bio z certyfikatem w objętości połowy do całej ściśniętej pięści. Z powodów finansowych jem mniej owoców a więcej warzyw i kasz, ryżu. Od czasu do czasu suszone owoce: rodzynki, śliwki, daktyle. Dogadzałem sobie też kupując przez te 2 miesiące 3 razy pierogi z kapustą i grzybami z białej mąki z carrefoura, czyli syf. Spożywam też miód. Co do wody, to 99% kranówa warszawska z dzielnicy Anin, czyli nic dobrego. Nie przypominam sobie innych rzeczy. A więc moja dieta w porównaniu do przeciętnego polaka jest dość bogata w składniki odżywcze i uboga w chemikalia.

Płukanie a mycie: oficjalnie należy myć zęby zaraz po płukaniu olejem. Ja natomiast odbiegłem od tej zasady w około 15 procentach przypadków, kiedy to: płukałem usta olejem, zjadłem posiłek, umyłem zęby. Na pewno miało to wpływ na eksperyment, szczególnie w krótkim okresie czasu, gdzieś w środku trwania eksperymentu, przez około 10 dni robiłem tak prawie codziennie przynajmniej przy jednym z płukań. W pozostałych przypadkach, myję zęby od razu po płukaniu olejem, a potem jem, a po jedzeniu płuczę usta wodą i tyle, ewentualnie ziołami typu mięta/szałwia/rumianek/tymianek itp.

Rodzaje olejów: Przez pierwsze 5-6 dni płukałem usta surowym olejem rzepakowym z olejarni w Sanoku, został mi się jeszcze z Bieszczad Smile. Potem kupiłem sobie olej z certyfikatem BIO z carrefour'a słonecznikowy, za 13zł/750ml. I tym płukałem do wyczerpania się butelki, potem z powodu niechęci wychodzenia z domu, płukałem przez kilka dni usta oliwą z oliwek extra vergine, z Lidl'a 10zł/750ml. Następnie kupiłem sobie znowu olej słonecznikowy BIO z carrefour'a i tak jest do dzisiaj, mam już mniej niż pół butelki. Tak więc przez 95% czasu eksperymentu używam surowego oleju słonecznikowego.

Ile oleju: Używam nakrętek od butelek i wlewam z nich do ust olej. Kwadratowe butelki szklane wszystkie mają standardowych wielkości na nakrętki, a więc jak ktoś chce znać dokładnie wielkość to niech sobie taką kupi i zmierzy. Między 1 pełną nakrętkę a 1,75 pełnej nakrętki biorę do ust na jedno płukanie i nie zmieniam oleju w trakcie. Tak na oko to jest wielkość między 1 a 2 pełnymi łyżkami (do zupy) oleju.

Wnioski:
Wniosków jest kilka, i poniżej wypunktuje je, zauważyłem jeden negatywny, a kilka rezultatów jest w trakcie obserwacji, bo nie jestem w stanie jeszcze określić ich wpływu na mój organizm.
* Kamień nazębny - W tej kwestii stało się najwięcej, najbardziej spektakularnie. Prawie CAŁY kamień nazębny zniknął !!! No więc od początku. Od kilku ładnych lat (na pewno ponad 5) miałem kamień nazębny i to nie mało. Zbierał mi się pod dziąsłami, na styku końcówek dziąseł i zębów, na samych zębach, a szczególnie z jednej strony szczęki, której nie używam do jedzenia ok około 3 lat z powodu wielkiej dziury (wcześniej miałem dziurę z drugiej strony ust i wtedy drugiej strony nie używałem). Na stronie zębów nieużywanych, narosło mi bardzo dużo kamienia, na jednym zębie nawet ponad 1,5 milimetra grubości, i rozległości pokrywającym prawie cały bok zęba (szóstki górnej). Do tego w większości zagłębień zębów tylnych z wierzchniej strony (tej, którą się gryzie), było mniej lub więcej kamienia prawie na każdym zębie. Po 5-6 dniach, od początku eksperymentu, gdy siedziałem przy komputerze i pracowałem, intensywnie myślałem i dłubałem sobie w zębach paluchami, no i nagle z niewielkim wysiłkiem oderwałem paznokciem cały kawałek kamienia nazębnego. Spojrzałem w lustro, i stwierdziłem HURAAAAAA, więc poszedłem po olej, włożyłem w usta na całą godzinę, wyplułem, wypłukałem wodą (nie myłem zębów), i od razu zabrałem się za działania. Wziąłem wykałaczki drewniane, i zestaw narzędzi do pielęgnacji paznokci: mini nożyczki z bardzo ostrymi końcówkami. I zacząłem najzwyczajniej zeskrobywać kamień. Okazało się, że po płukaniu olejem KAMIEŃ ZROBIŁ SIĘ MIĘKKI JAK MASŁO Z LODÓWKI. Więc najpierw zacząłem usuwać największy kawał kamienia, na wcześniej wspomnianym zębie. Po ponad ponad pół godziny usunąłem większość kamienia z tego zęba, prostym narzędziem dostępnym w każdym domu, zostały natomiast różne ślady kamienia na tym zębie, których nie chciałem ruszać, żeby nie porysować szkliwa (po kilkunastu dniach, samo zniknęło), dodatkowo oczyściłem kilka zębów przednich od widocznej strony. I potem co kilka dni, robiłem podobną akcję, w sumie z 6-7 razy tak czyściłem zęby. Tymi nożyczkami (dla mnie już kultowe Wink) obczyściłem też na przykład płytko pod dziąsłami zęby od strony wewnętrznej jedynki, dwójki, trójki dolne. Tak oczyściłem sporo, grubych, wielkich kawałów kamienia. Wszystkie małe kawałeczki, w wielu różnych miejscach na moich zębach poznikały samoistnie po około 4 tygodniach eksperymentu. Zostały z widocznych kawałów kamienia, tylko na powierzchni gryzącej zębów tylnych w zagłębieniach. Przez ten miesiąc w tych zagłębieniach ilość kamienia zmniejszyła się o około połowę. Od początku marca długo długo nic w tej sprawie, ja już też dawno o niej "zapomniałem", tylko płukałem i płukałem. Aż nagle 23 marca, czyli po prawie 7 tygodniach, nagle odpadł mi w czasie wyciągania wykałaczką z między zębów, po jedzeniu (robię tak standardowo), cały wielki kawał kamienia z 8 zęba mądrości, który dopiero wyrasta i stanowi 1/3 wysokości siódemki, przez co bez lusterka połowy zęba mądrości w zasadzie nie widać. Gdy przyglądałem się mu, stwierdziłem, że ten ciemny kolor to dziura i wkurzyłem się, że w nowym zębie mam dziurę, a tu się okazało, że to kamień nazębny, i spora część tego kamienia sama odpadła, ja ją w zasadzie tylko lekko podważyłem zwykłą drewnianą wykałaczką. Pod dziąsłami co jakiś czas sprawdzam, Podważam dziąsła wykałaczkami i oglądam w dobrym świetle przed lustrem co tam mam. A więc pod tymi dziąsłami, które jestem w stanie sam sobie zobaczyć, nie mam aktualnie NIC. Na dzień dzisiejszy zniknęło 95% mojego kamienia nazębnego. Zostały niewielkie ilości na zębie mądrości, w trzech zagłębieniach od strony gryzącej, zostało też niewiele kamienia i poza tym nigdzie indziej nie mam kamienia, nowy się nie tworzy a ten co jest po każdym płukaniu i myciu zębów znika coraz bardziej.
W tej kwestii uważam, że jest to rewelacyjny środek, z kamieniem nazębnym rozprawia się olej bardzo dobrze.
* Struktura zębów: Szkliwo stało się mocniejsze. Całe zęby stały się mocniejsze. Są mocno osadzone, stabilne. Twardsze. Patrząc na energię moich zębów, stwierdzam, że zęby stały się gęstsze w swojej strukturze. Pod tym kątem, a do czego już przyzwyczaiłem się na przestrzeni kilku ostatnich lat, moje lekko słabe zęby, w porównaniu do wcześniejszego okresu, stały się znacznie silniejsze. Nie ma takich opcji, że przy gryzieniu łupin orzechów zaboli mnie ząb, są tak silne i mocno osadzone, że laskowe, czy włoskie w zębach idą bez problemu Smile
Pod tym kątem uważam nastąpiła bardzo duża poprawa. I to już po około 1 miesiącu eksperymentu
* Kolor: Zęby mi się nieco rozjaśniły w całości i znikły lub zbledły przebarwienia. A także zęby nabrały swoistego połysku, jaki był mi wcześniej nieznany.
* Dziąsła: Po pierwsze Krwawienie. Dziąsła które wcześniej notorycznie przez ostatnie ponad 6 lat, krwawiły mi bardziej lub mniej, ale raczej cały czas. Poza głodówkami lub kilkoma innymi eksperymentami, nie udało mi się naprawić kwestii krwawienia. No i tutaj poprawa całkowita. Dziąsła przestały krwawić w ogóle Smile. Po około 2-3 tygodniach eksperymentu, bardzo mocno ograniczyło się krwawienie z dziąseł. Po około 4-5 tygodniach w zasadzie krwawienie z dziąseł podczas mycia zębów całkowicie ustało. Dziąsła mam dziś silne i odporne, chociaż zdarza mi się myć czasami mniej wygryzioną gałązką, która jest twardsza niż zwykle z powodu pośpiechu, to dziąsła nie krwawią.
Pod tym kątem dziąsła wyleczone, płukanie uryną ust chowa się przy oleju, olej bije urynę znacząco !
Po drugie opadanie dziąseł. Tu jest jedyny negatywny aspekt używania oleju jaki zaobserwowałem. Dziąsła moje od samego początku stosowania oleju zaczęły mi opadać, odsłaniać zęby. Choć już wcześniej były odsłonięte. W zasadzie ten efekt pomógł zębom oczyścić się z kamienia poddziąsłowego, a z drugiej strony mam odsłonięte zęby bardziej niż kiedykolwiek w życiu ! Uważam to za bardzo poważny, niepożądany skutek uboczny. Podobnoś hindusi z wiosek, którzy nadal żyją wg starych tradycji, właśnie mają silne, zdrowe zęby do samej śmierci, ale właśnie odsłonięte mają dziąsła bardzo mocno, ale na ten temat za wiele nie wiem, i nie jestem pewien czy to tylko pogłoski, trzeba to lepiej sprawdzić. Natomiast pomimo opadnięcia dziąseł, dziąsła i zęby są w dobrym stanie zdrowotnym. Dlaczego tak się dzieje nie rozumiem, ale stwierdzam tylko fakt !!
* Dezynfekcja: Znacznie mniej istotne stało się to, co używam w paście (mam cały czas tą samą co opisałem w ostatnim z postów). Olej zabija wszelkie bakterie, i usuwa wszystkie toksyny, otacza je swoimi cząsteczkami, i pomimo, że pływają w moich ustach, to już nie przyklejają się, a potem wszystko wypluwam, tak to widzę w energii. Pod tym kątem, higiena jamy ustnej poprawiła się dziesięciokrotnie. Żadne zabiegi jakie w życiu stosowałem nie są lepsze od oleju. Nawet post całkowity tak suchy jak i mokry nie dawał takich rezultatów. Siła dezynfekcji za pomocą płukania olejem jest największa ze wszystkiego co znam. Pod tym kątem uważam, że olej sprawdza się doskonale.
* Detoksykacja ciała: Oczyszczanie z toksyn ciała i w tym jamy ustnej i zębów oraz korzeni zębów jest niewielkie, ale stałe, codzienne, i po tych 2 miesiącach eksperymentu znacząco poprawiła mi się energia korzeni zębów, znacznie się oczyściła. 3 przeziębienia minęły po 1 dobie przy płukaniu olejem ! Tutaj jest bardzo duży sukces. Olej wchłania syf, jak zaśluzowywał mi się organizm (wiosenne reakcje ciała). Zostało po każdym takim stanie, przez kolejne parę dni stan lekkiego osłabienia (mniejszego niż zwykle, mam ostatnio w tym doświadczenie, bo uwalniam w terapiach i medytacjach dużo traum, przez co ciało też reaguje), oraz wrażliwego gardła, które bardzo szybko mija. Bardzo szybko migdałki gardłowe jak zaczynały boleć, to po jednorazowym płukaniu olejem praktycznie ból prawie w całości znikał. Nawet głodówka tak szybko nie działa w temacie migdałków. W temacie oczyszczania ciała w całości olej jest dość ciekawy, choć znam szybsze i lepsze metody, to jako dodatkowy efekt jest on moim zdaniem stosunkowo silny, i godny uwagi, tym bardziej, że ayurveda wspomina o tym efekcie jako jednym z dwóch podstawowych. Jeśli chodzi o detoksykacje jamy ustnej, to oprócz wielodniowej głodówki, nic nie zadziałało na korzenie zębów i dziąsła, tak dobrze detoksyfikująco jak płukanie olejem codzienne. Uważam, że w tej kwestii jest to metoda przodująca, bo wraz z jedzeniem, gdyż głodówka z założenia je wyklucza, jest jedyną metodą do zastosowania w kwestii oczyszczenia wewnętrznych części zębów, dziąseł i szczęki.
* Zapach z ust: Nie ma smrodu w ogóle !!! Bez względu na to co mi się tam właśnie oczyszcza, a ostatnio dużo, bo pracuje z umysłem bardzo intensywnie, nie ma problemu z zapachem. A był bardzo wyczuwalny wcześniej z powodu jednego gnijącego zęba, który ma otwartą ranę. Przestał on gnić, zapach zniknął w zasadzie już po kilku dniach używania oleju, i jak dotąd nigdy już nie wrócił Smile A wcześniej raz pojawiał się, raz znikał, lub czasem obłożony język z powodu niewłaściwej serii posiłków, też śmierdziało. Rano po wstaniu nalot nazębny i smród jest minimalny, bez względu na to co jem. Uważam, że olej poprawił tą kwestię w 90%.
* Otwarta dziura w zębie: moja otwarta dziura w zębie krwawi jakieś 3 razy rzadziej, przestało w środku gnić (zioła, nawet silna szałwia, pomagały w bardzo ograniczonym zakresie, ale nigdy nie stosowałem żadnych ziół tak często/gęsto jak oleju). W temacie otwartej dziury w zębie, to, z boku, pod zębem mam bąbelek, który wypełnia się ropniem lub znika, w zależności od stanu zapalenia. Olej pod tym kątem najpierw poprawił sporo, ale potem był powrót mimo jego stosowania. Bąbelek zwykle rośnie po jedzeniu, bo zapalenie zostaje "dokarmione". Na początku stosowania oleju, po pierwszych 2-3 tygodniach zdarzyło się coś, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej. Po jednym z dłuższych płukań (bodajże 40 minut) bąbel się powiększył i już nie zmniejszał, na następny dzień pękł i wydostało się na zewnątrz sporo ropy. Potem bąbel ucichł na ponad tydzień. Następnie już znacznie mniejszy powraca do dzisiaj, jak dłużej nie mam możliwości umyć lub nawet przepłukać zębów. Abym osiągnął lepsze rezultaty, muszę odizolować korzeń od środowiska jamy ustnej, do czego się przymierzam, ale to jest już inny temat, no a w tej sprawie uważam olej pomaga mi utrzymać świetną higienę i znacząco zmniejsza stan zapalny. Chociaż problem pozostał, to nie jest aż taki mocny.
* Próchnica: Uważam, że zatrzymała się całkowicie. Ale praktyka kilkuletnia lub kilkunastoletnia dopiero to pokaże, chociaż wszyscy naturoterapeuci, który mają dekady doświadczeń, stwierdzają, że olej jest skuteczny w hamowaniu paradontozy. Czy to jest całkowita skuteczność czy po prostu zmniejszenie jej rozmiaru, tego nie wiem.
* Odżywienie:[/i][/b] dziąsła, zęby i ciało w ogóle, otrzymują w czasie płukania olejem spore dawki różnych substancji. Szczególnie po zębach to widać, ale również całe ciało otrzymuje wiele cennych substancji odżywczych. To efekt godny odnotowania, bo po sobie widzę duże pozytywne zmiany w tej kwestii odkąd używam oleju do płukania ust.
* Stan skóry i alergie: Łupież, liszaje, alergie, wypryski i inne dziadostwa skórne, podobno dzięki detoksyfikacji poprawia olej. No jak na razie, po bardzo trudnych terapiach, to z traumami wychodzi mi tyle syfów przez skórę, że już 10 lat takie coś mi się nie zdarzyło. Ile do tego olej się przyczynia lub ile osłabia ten efekt, nie mam pojęcia, bo akurat jest to nietypowy czas pod tym kątem. Jeśli chodzi o łupież, to też nie wiem co mam stwierdzić, bo od ponad półtora roku myłem włosy wyłącznie wywarem 30 minutowym z korzenia mydlnicy lekarskiej, a kilka tygodni temu kupiłem sobie mydło 80% oliwa z oliwek, 20 % olej laurowy, i tym umyłem już kilka razy włosy, co zaskutkowało pojawieniem się łupieżu po 2-3 dniach od umycia, gdzie przy używaniu mydlnicy, łupież pojawiał się po 1-3 tygodniach po umyciu włosów. Dlatego w tej sprawie olej nie jest miarodajny, bo poczyniłem spore zmiany w tej sprawie. Szczególnie finansowe ma to podłoże, bo niestety korzeń mydlnicy choć najlepszy dla włosów i skóry, to jednak bardzo drogi, bo trochę tego korzenia do gara trzeba wsypać, żeby skutecznie długie włosy umyć.
4h po posiłku: Po obserwacji reakcji mojego organizmu, umysłu i energii, stwierdzam, że detoksyfikacja ciała faktycznie jest lepsza kiedy płuczę usta parę godzin po posiłku. Jednak nawet zaraz po dużym posiłku jak płuczę usta to wszystkie inne wartości płukania olejem pozostają w zasadzie w takiej samej sile.
* Inne: jedzenie między płukaniem olejem a myciem zębów (logicznie z powodu tego, aby umyć zęby PO jedzeniu), nie sprawdziło mi się. Lepszy efekt higieniczny uzyskuję, kiedy tak jak ayurveda powiada od razu po płukaniu olejem umyć zęby. Po umyciu zębów zjeść i wypłukać usta czystą wodą. Nie wiem dlaczego, ale taki jest efekt.



Dalsze plany: chcę kontynuować eksperyment nie wiem jeszcze jak długo. Na razie przynosi on więcej korzyści niż problemów moim zębom i dziąsłom. Chcę na pewno zmienić olej na sezamowy i stosować go przez jakiś czas, ale to w najbliższym czasie. Zastanawiałem się nad zmniejszeniem do 1 płukania dziennie, w celu sprawdzenia czy dziąsła nie podejdą do góry, ale jeszcze tego nie zrobiłem i nie wiem czy zrobię, muszę mieć czas aby pomyśleć, poczuć i popatrzyć na to co dzieje się z moim ciałem i energią.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Leczenie, Oczyszczanie Ciała i Umysłu, Zdrowie, Medycyna. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 2 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group