Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Raj jest w nas.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Rozwój duchowy, Droga do doskonałości, Ezoteryka, Paranormalne.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Elen



Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 60
Skąd: Sieradz

PostWysłany: 2008 12 04 22:08    Temat postu: Raj jest w nas. Odpowiedz z cytatem

Coraz szybciej biegnie czas przybliżając nas do piękna naszych serc. Nadchodzi wielkimi krokami nowe. Słowami coraz mniej chcę się wyrażać, potrzeba natomiast ciszy, która wypełnia coraz bardziej rozszerzając się w nieskończoność. Czas przemiany jest, dzieje się. U coraz większej liczby ludzi nasila się pragnienie miłości, prawdy, wewnętrznej ciszy i harmonii.
Można wyraźnie odczuć zmiany jakie się zadziewają. Wchodzimy w inną przestrzeń, traci ważność wiele spraw. Ustaje pogoń za mieć, zaczynamy być.
Widzę świat pełen miłości, dobra i ogromne, czułe serca ludzi.

Tak niewiele potrzeba, aby każde z serc odkryło swą wyjątkowość i piękno, i zamiast skupiać się na ocenach i krytyce zechciało zatrzymać swe odczuwanie na rozkoszy bycia w Bogu, w Jego nieograniczonej miłości.
Gdy zbudzi się serce, nie zechce już nigdy dokonywać ocen, nie zechce żądać, pragnie jednego - płynięcia w łagodnym nurcie cudu jakim staje się życie i nie jest to już nawet pragnienie lecz istnienie.
W czasie przemian nasilają się ekcje jakie mamy jeszcze przepracować, przychodzą trudniejsze dni, sytuacje, doświadczenia. Jest to konieczne, aby opuściło nas wszystko co jest zaciemnieniem naszego blasku, abyśmy dostrzegli nasze ograniczenia, zatrzymania i przetransformowali je w miłość. Nie mamy odrzucać tego co jest w nas cieniem, co wywodzi się z lęku, lecz zobaczyć to i pokochać, a dzięki temu nastąpi przemiana.
Jeśli zadziewa się coś trudnego co sprawia ból, wyzwala lęk, jeśli chce nam się wyć z rozpaczy nie poddawajmy się tym emocjom lecz z pełną ufnością przyjmijmy, że wydarzenie takie służy naszej przemianie, wzrostowi. Im jest trudniejsze, tym bardziej utwierdzajmy się w ufności i miłości. Bądźmy wdzięczni, bo uczy nas ono prawdziwej mocy. Im jest trudniejsze, oznacza, że było skryte bardzo głęboko i teraz zostaje jakby wyrwane z naszego wnętrzna powodując ból. Jeśli zrozumiemy , że lęk jest tylko złudzeniem tego świata, trzeciego wymiaru, on odejdzie, a my wzmocnieni w swej potędze podziękujmy ponownie Bogu i duszy za lekcję i wzrastanie.
Poza trzecim wymiarem jest tylko miłość, głębokie uczucie, niezmienne, stałe i niezniszczalne.
Kiedy przychodzi smutek, ból, gniew, złość lub jakakolwiek trudna emocja sięgnijmy w głąb siebie i odszukajmy nasze serce. Nie jesteśmy naszymi emocjami , jesteśmy MIŁOŚCIĄ , WIECZNYM PŁOMIENIEM . Kiedyś w trudnej chwili moje aniołki powiedziały NIE SKUPIAJ SIĘ NA EMOCJACH SKUP SIĘ NA MIŁOŚCI i pomogło. To dobra i prosta droga aby powrócił spokój i radosne odczuwanie życia.
Zewsząd jesteśmy bombardowani energią strachu, podziękujmy za to i nie poddając się manipulacjom idźmy dalej w rozpoznawaniu nowego świata, przechodźmy w czwarty wymiar, w czystości serc tworząc inne życie, gdzie pokój i radość są naszym domem.
Jeśli nie wejdziemy w walkę ze "złem" czy lękiem a przyjmiemy je i poprzez miłość przemienimy , nie pojawią się więcej. To proces, ale im więcej będzie w nas akceptacji i przyjmowania, tym szybciej nastąpi przemiana.
Walka rodzi walkę, miłość - miłość.
Mądrość serca podpowiada - kiedy przychodzi walka, agresja, złość, nie ważne czy z Twojego wnętrza, czy od kogoś innego - nie stawiaj oporu, nie walcz, lecz przyjmij to z miłością, zaakceptuj, podziękuj i przemień w miłość, wówczas powoli zacznie znikać to co jest niską energią a pozostanie to co jest ciszą i prawdą -miłość. Będziesz w łagodności.
To nadstawianie drugiego policzka. Akceptacja i transformacja w miłość.
Jeśli ktoś jest nastawiony do nas negatywnie nie odpowiadajmy tym samym, lecz pełni miłości spójrzmy na niego jak na błąkające się we mgle dziecko i raczej przytulmy i pogłaskajmy, bo tego właśnie potrzebuje najbardziej. Jest jak i my cudem stworzenia, tylko będącym jeszcze w śnie zapomnienia. Jeśli nie możemy zrobić tego fizycznie, zróbmy mentalnie, to też dobry i skuteczny sposób.
Nasz świat trzeciego wymiaru opiera się na lęku i manipulacji. Wielkie koncerny, grupy rządzące działają często poza naszym prawdziwym rozumieniem. Mają swoje interesy i pilnują ich solidnie. Przekonują nas o zagrożeniach, chorobach, napaściach, walkach. Istnieje kult strachu przed starzeniem, śmiercią, chorobą, zagładą, narkotykami , itd. To działania typowe dla trzeciego wymiaru. Można by powiedzieć, że to zło tego świata, lecz to tylko jedna strona zrozumienia.
Tak, to działania trzeciego wymiaru oparte na chęci zawładnięcia, zysku, manipulacji, władzy. Jeśli tak podejdziemy do życia będziemy w wiecznej krytyce, złości -bo przecież nic nie możemy zrobić, lęku przed zagrożeniami jakie się nam serwuje. Ale jest inne postrzeganie, już nie z poziomu trzeciego wymiaru lecz z tego wyższego, z poziomu miłości.
To prawda, że służy to zastraszeniu mas, lecz i naszemu wzrostowi. Jeśli poddamy się lękom, rezygnacji lub złości, oznacza, że patrzymy jeszcze poprzez pryzmat emocji, trzeciego wymiaru. Jeśli wybierzemy miłość, podziękujemy za lekcję i pójdziemy za głosem serca, a ono mówi: ty tworzysz swoje życie, wyzwól się z lęku a ujrzysz cuda- będziemy już w wyższym postrzeganiu. Tak świat wokół może wydawać się takim jakim go pokazują, ale Ty możesz zobaczyć go innym, prawdziwym, poprzez miłość.
I kiedy wejdziemy w miłość zaczynamy nie tylko postrzegać inaczej lecz przyciągamy ludzi , wydarzenia, sytuacje które przynoszą również miłość, radość, szczęście i nagle zaczynamy rozumieć, że raj to nie coś dalekiego, nierealnego, lecz to nasze istnienie, które sami kreujemy.
Kiedy wybieramy miłość wchodzimy w czwarty wymiar, w nasz raj, gdzie nie ma lęku, bólu czy manipulacji. To nie świat zewnętrzny będzie się zmieniał lecz my, a poprzez nas dopiero to co wokół.
To jakbyśmy weszli do zaczarowanej krainy, która zawsze tu była, lecz której nie widzieliśmy. Będziemy tu, a jednak gdzie indziej, w odczuwaniu tego świata, ale i innego, odczujemy pełnię istnienia. To jakby nagle zdjęto z naszych oczu zasłonę, wyzwolono serce z niewoli, wypełni nas ogromna czułość i radość.
Każdy z nas, kiedy wejdziemy w miłość, stworzy maleńką enklawę miłowania, mały raj. Najpierw dla siebie, wokół siebie , a później dzieląc się z innymi sercem, miłością, radością , będziemy powiększali go coraz bardziej . Następne osoby, które poznają i wybiorą też miłość zrobią to samo i znów powstanie następny mały raj. I tak ogień naszych lamp ogarnie świat.
Że to niemożliwe? Kochani, tak bardzo chciałabym pokazać Wam jak wiele jest w Was miłości, jak wielu miłujących. Przychodzicie do mnie, piszecie i jest Was coraz więcej, coraz gromadniej. Jesteście coraz młodsi, piszą nawet do mnie kilkunastoletnie dzieci, ale i ci starsi. Dla mnie to ogromna radość, bo każde zbudzone serce to potęgująca się energia miłości, która przekształci świat.
To już się dzieje. I nie potrzeba do tego magii, czarów, zaklęć, rytuałów, inicjacji.
Bóg, z którego jesteśmy, w którym jesteśmy, dał nam wszystko, całą moc i potęgę wszechświata. Jest ona w nas kiedy się rodzimy nadzy. Tak naprawdę nic nie jest nam potrzebne, bo wszystko jest zawarte w nas, w ciszy naszych serc.
I nie potrzeba nam szukać, lecz przypomnieć sobie swą potęgę miłości i zrozumieć, że czas transformacji to czas kiedy odchodzimy ze świata trzeciego wymiaru / czakram splotu słonecznego / gdzie zadaniem naszym było rozpoznać emocje , wszelkie ich odmiany i przechodzimy na następny wyższy etap, czwarty wymiar / czakram serca/ poziom miłości absolutnej.
Trudno pozbyć się lęku kiedy patrzy się poprzez niego, niezwykle trudno, ale nie mamy innej drogi jak zmierzyć się z nim poprzez miłość i zaufanie. Nie chcemy przecież utknąć w połowie drogi poznania, zresztą jest to niemożliwe i każda dusza dąży do wyższego zrozumienia, każda musi przejść wszystkie etapy, poziomy. Od pierwszego po siódmy, aby później znów pójść w dalsze istnienie.
Często przejście na wyższy poziom jest jak śmierć, bo tak jest w istocie. Musi umrzeć część nas, ego, które nas zniewala, abyśmy mogli narodzić się niczym motyl ze swego kokonu i zajaśnieć całym swym blaskiem. Musi umrzeć cały nasz lęk, abyśmy mogli zobaczyć swój płomień. Lęk jest jak zasłona i dopóki lęk nas zniewala, nie potrafimy odczuć swej siły, niezwykłości, potęgi.
Gdybyśmy poczuli się jak Bóg kiedy jeszcze jesteśmy w trzecim wymiarze zostalibyśmy bogiem chaosu i zniszczenia, bo żądza posiadania, zawładnięcia, wynikająca z niezrozumienia i poczucia braku, zarządzała by nami.
Kiedy wyzwolimy się z trzeciego wymiaru i jego ograniczeń, kiedy wejdziemy w absolutną miłość, odczujemy pełnię wszystkiego, posiądziemy moc tworzenia cudów, bo nic nie będzie nas już ograniczać i wówczas jak bóg będziemy dobra, miłości, pokoju, bóg tworzenia. I nie potrzebna będzie magia, zaklęcia, rytuały, bo moc serca i czystości będzie największym z zaklęć.
Ten, który jest największą miłością, nasz Nauczyciel - Jezus pokazał nam drogę transformacji.
Poprzez drogę krzyżową pokazał jak mamy iść przez życie, aby dostąpić przebóstwienia, czyli jak w człowieku odnaleźć Boga, jak stać się potęgą miłości i jak wejść w czwarty wymiar.

Jezus był prorokiem niezrozumianym przez współczesnych, bo był zwiastunem tego co dzieje się obecnie. Zszedł ponownie, lecz już nie jako prorok, lecz płomień do każdego serca, aby pomóc nam w przemianie.
Czas nauczycieli minął i nie potrzeba nam nigdzie wędrować. Jezus, jest w każdym z nas. On przyszedł do nas, abyśmy my nie musieli iść do niego. Przedtem pokazał nam swym życiem, drogą krzyżową, śmiercią, jak możemy dostąpić cudu przemiany. Teraz przyszedł do nas, aby pomóc nam otworzyć serca i przekroczyć próg nowego świata.
Kiedy mówił, że nie z tego świata jest, mówił, że pochodzi nie z fikcyjnego nieba, lecz z wymiaru, gdzie raj jest istnieniem, gdzie Miłość tworzy rzeczywistość. Przyszedł nam zwiastować nowe.
Niewielu go zrozumiało.
Co nam przekazał Jezus poprzez drogę krzyżową?
Jezus miał moc czynienia cudów, mógł uniknąć skazania i śmierci, miał wybór, dokonał go świadomie. Wiedział jaką ma misję i wypełnił ją.
Pokazał, że należy przyjąć z odwagą i godnością to, co zaplanowała nasza dusza. On miał przejść swoją drogę i choć była niezwykle trudna przyjął ją, zgodził się odegrać swą rolę. Mógł uniknąć bólu, znał sposoby, a jednak stał się człowiekiem z ludzkim odczuwaniem bólu, aby powiedzieć nam poprzez niego:
Przyjmij swój krzyż, przyjmij zadanie, które wybrała Twoja dusza, nawet jeśli jest cierpieniem. Dzięki niemu wzrośniesz i zmartwychwstaniesz w wieczną miłość, przebudzisz się do nowego życia. Krzyż, który niesiesz nie jest ciężarem jeśli zrozumiesz sens niesienia go. To nie krzyż, to dar, to droga do wiecznego życia, nie fikcyjnego, gdzieś tam w zaświatach lecz tu realnie na Ziemi.
Krzyż to wybór duszy, droga krzyżowa to symbol doświadczeń, przez jakie mamy przejść.
Jezus pokazał abyśmy przyjęli je, wzięli, ponieśli i dali się ukrzyżować, czyli przyjęli cały ból przemiany, aby dzięki niej, dzięki ukrzyżowaniu umarło ego- lęk. Śmierć Jezusa jest symbolem śmierci ego, śmierci naszych lęków, dzięki niej doznamy zmartwychwstania i przebóstwienia.
Śmierć ego, ukrzyżowanie, to zaprzestanie w życiu walki, ocen, to wybór miłości i oddanie z ufnością Bogu.
Kiedy umrze ego, a często jest to bardzo bolesne co pokazał Jezus w chwili zwątpienia, wchodzimy już w inne zrozumienie, w inny wymiar, zmartwychwstajemy już jako nowy człowiek.
W chwili trudu, kiedy śmierć ego jest tak bardzo bolesna , Jezus pokazał co może nam być pomocne, powiedział : Niech się dzieje Twoja wola Ojcze, nie moja -czyli nasza ufność jest w takim czasie błogosławieństwem. Oddajmy się z ufnością Bogu, On wie co dla nas najlepsze i nigdy nas nie zawiedzie.
Kiedy umrze ego, kiedy śmierć przyniesie prawdziwe życie, nie koniec jeszcze nauki i doświadczania, bo nastaje wówczas czas prób. Jesteśmy już świadomi, zbudzeni, zmartwychwstaliśmy, czyli odnaleźliśmy swoją boską cząstkę istnienia, odzyskaliśmy pamięć przeszłości, aby dalej już z innej pozycji wzrastać. Czasami musimy zejść do piekieł, czyli wziąć się pilnie do oczyszczania pozostałych w nas schematów, mamy zrobić prawdziwe porządki. To właśnie zejście do piekieł, zmierzenie się z najmniejszym nawet ograniczeniem. To jest właśnie klucz do prawdziwej potęgi miłości.
Jezus zszedł do piekieł, pokazał nam, że po śmierci ego wejdziemy w następny etap oczyszczania. I on bywa bolesny, lecz mamy już inne zrozumienie i ufność, a to pomaga nam transformować nasze ograniczenia w miłość. Już ego nas nie ogranicza, już nie jesteśmy ślepcami i choć pobyt w piekle naszych ograniczeń nie jest przyjemny, przyjmijmy go z całą świadomością, a wówczas ten czas skróci się i szybciej staniemy się światłem.
Aby stało się to szybciej, poprośmy o to, o pomoc i całkowite wyzwolenie. Często kiedy nadchodzi taka próba, wiele osób nie rozumie co się dzieje. Piszecie do mnie: Byłem już w cudownym odczuwaniu, doświadczyłem Miłości i co się dzieje , dlaczego znów pojawia się smutek, ból? I wówczas przychodzi pytanie : czy idę właściwą drogą, może coś jest nie tak, dlaczego znów pojawia się zło? A to tylko następny etap i nie należy się go bać, lecz z radością i ufnością prosić o jeszcze, aby jak najszybciej wyjść z piekieł oczyszczania i zabłysnąć już całkowicie oczyszczonym kryształem.
Jezus przekazał nam całą drogę przemiany, przyjął ból, tak jak każdy człowiek musi go przyjąć, bo to jest właśnie trzeci wymiar, świat lęków, bólu, przemiany.
Że mamy chwile zwątpienia, tak, to jest ludzkie i mamy do tego prawo, ale nie cofajmy się z drogi bo tylko opóźniamy czas przemian. Zaufajmy tak jak Jezus swemu Ojcu, a wówczas staniemy u wrót raju, który jest w nas.
Przejdziemy własną śmierć, śmierć ego i poznamy życie wieczne obiecane przez Jezusa.
Kiedy to się dzieje, radość naszego serca jest nie do opisania. To ekstaza bycia w ciszy, lecz jednocześnie w niebiańskim chórze aniołów, to błogość. Zatrzymuje się czas, spowalnia bieg życia, widzimy inaczej, odczuwamy pełniej, czujemy jedność ze wszelkim stworzeniem i wszystko przenika nas, a my wszystko. To jak płynięcie przepięknym żaglowcem w pełnym słońcu po łagodnym oceanie. To cisza, radość, błogość.
Nie musimy wychodzić z ciała, robić żadnych magicznych rytuałów, przychodzi zrozumienie wielu spraw, zadziewają się cuda, bo wchodzimy na wyższe wibracje poprzez czystość, miłość, serce. Jesteśmy w harmonii z całym wszechświatem a on z nami. Stajemy się jednym.
Prośmy o przemianę, pragnijmy przebóstwienia, stańmy się miłością.
Literatura podaje, że kiedy wejdziemy w czwarty wymiar nasze myśli momentalnie będą stawały się rzeczywistością. Ten czas już powoli nastaje i wielu odczuwa jak szybko realizuje się myśl. Niestety, ponieważ jesteśmy w lękach i chaosie, w niskich energiach, często produkujemy właśnie takie doświadczenia. Pracujmy na swoją czystością a wówczas tworzyć będziemy to co jest miłością, dobrem, radością, dobrobytem.
Nie odpychajmy tego co trudne, co bolesne, czy uważane za złe. Weźmy co przychodzi, podziękujmy i w naszych sercach niech przetworzy się to na miłość.
Do tej pory robiono inaczej, odpychano to co trudne chcąc tylko doświadczać dobra, przyjemności. To co ciemne, trudne, bolesne uważano za zło, za wytwór szatana, ciemnych energii, klątw, magii, odsuwano bojąc się tego dotknąć. Panował wzorzec lęku.
Lecz teraz nadchodzi inny czas, czas zrozumienia i transformacji, wszystko z Boga jest, a więc i to co cieniem. Jeśli wybieramy tylko piękno i dobro, zaprzeczamy potędze i mądrości Boga, który wiedział co czyni i gdyby to co złem jest postrzegane nie było potrzebne do naszego rozwoju, nie zaistniałoby na Ziemi. A jeśli jest i oddzielamy się od tego jesteśmy w rozdzieleniu, w dwoistości, a to oznacza, że nie w jedności. I tak było dotychczas. Jeśli mamy wejść w miłość, w jedność, uznać należy, że to co złem jest, to tylko nauczyciel dobra. Poprzez przyjęcie do siebie trudu, bólu, cierpienia i nie ocenianie tego, ani krytykowanie, nie zarzucanie innym jakie zło nam przynieśli, wzrastamy w miłość i jedność.
I tu jest ta granica zrozumienia.
Trzeci wymiar na czyjąś krytykę, czy zły uczynek zareaguje złością, oceną, oskarżaniem. Ci co w miłości są spojrzą na człowieka, który przyniósł zło, poprzez serce i podziękują za lekcję. Nie będzie oceny, lecz przyjęcie i podziękowanie. Takie zachowanie nie wyzwala w agresorze potrzeby obrony i staje się łagodny, często jest mu wstyd, zastanawia się nad swoim postępowaniem. Przeważnie przynosi nam naukę abyśmy nauczyli się przyjmować jego dar poprzez miłość, czyli zło przychodzi abyśmy otworzyli swe serce, stali się lepsi, mądrzejsi, bardziej świadomi. Jezus powiedział: Kochajcie nieprzyjaciół swoich- i nie chodzi nawet o to, abyśmy zmieniali innych poprzez miłość / choć często tak się dzieje/, ale przede wszystkim sami stali się światłem. Czyż może być większa miłość w człowieku niż ta, która wybacza największemu złu.
Widziałam kiedyś reportaż w którym kobiety wybaczały mordercom swych dzieci. Skazańcy opowiadali później jakiej doświadczali przemiany dzięki potędze wybaczenia i miłości, stawali się innymi ludźmi, płakali, następowało prawdziwe wyzwolenie. To jest potęga miłości, heroizm, który dokonuje przemiany nie tylko u matki ofiary, ale i u mordercy. Taka miłość dokonuje prawdziwych cudów, nie osądza, pozostawia to Bogu i duszom, miłuje bo taka jest wola Ojca i prawdziwe pragnienie serca.
Kiedy jesteśmy w szybko kręcącej się sprali miłości nic i nikt nie może nas dotknąć, bo nasza wirująca spirala nie przepuści żadnego lecącego z boku obiektu energii. Kiedy nasza spirala kręci się wolniutko wszystko wpada przez nią i uderza w nas powodując naszą reakcję. Taka energia jest w stanie wstrząsnąć nami porządnie i wytrącić z naszego spokoju ponieważ nie mamy ochrony, jaką jest miłość.
Trzeci wymiar to będąca w bezruchu lub wolno kręcąca się spirala, wszystko wpada na nas, wytrącą z równowagi, uderza, powoduje ból, smutek, lęk.
Czwarty wymiar to spirala wirująca tak szybko, poprzez wysokie wibracje miłości, że nic nie jest w stanie jej naruszyć. Owszem dobrowolnie przyjmujemy zło, cień, doświadczanie, ale nie narusza już ono nas samych, jesteśmy nietykalni, chronieni naszą miłością. Jakbyśmy byli w tańcu derwisza, który nie dostrzega niczego wokół. To jest, ale on jest jakby w innych świecie, w innym postrzeganiu, choć przecież tu i teraz.
Naszą miłość jest wszystkim, cudem doświadczania, poznaniem, uzdrowieniem, radością i uśmiechem, czystością, ciszą, ale i muzyką.
Kiedy zjednoczymy się ze wszystkim co złe i dobre, zrozumiemy, że tak naprawdę nie istnieje zło, szatan, demony, to świat przeszłości. Ci, którzy iść chcą dalej pokochają ten stary świat , pokochają jego dwoistość tak potrzebną do naszej nauki, pokochają zło, aby ono stało się dobrem i jako ono zaistniało już w nowym czasie.
Serce sercem jest nowego dla każdego z was,
jeśli zechce tylko człowiek zrozumienie dać złu
że darem jest Boga samego.
dla miłości, dla przemiany, dla transformacji.
A miłość jako i zło jest bo z Boga się bierze
i dla Boga w powrocie wyjaśnienie ma.
Tak miłość i zło to jedno, to dobro, dla przyszłości,
dla przemiany, dla życia wiecznego.
/przekaz/.
Czy oznacza to, że mamy dawać złu przyzwolenie? Nie.
Jeśli staniemy się wewnętrznie silni swą miłością i ktoś np. powie nam coś przykrego, wyrządzi krzywdę, wówczas spojrzymy na niego poprzez serce, wybaczymy i zapomnimy o całym wydarzeniu, uznajmy, że nie istniało. Nie będzie w nas pamięci krzywdy czy obawy, bo będziemy w szybko wirującej spirali miłości, dzięki której nic nas nie jest w stanie skrzywdzić. Spojrzymy na tego człowieka jak na cząstkę siebie, Boga, będącą w drodze poznania, wzrastania.
A jeśli agresja czy złość powrócą, jeśli taki człowiek znów pojawi się na naszej drodze? Często ból zadają najbliżsi, mężowie, żony, dzieci, rodzice, co wówczas mamy zrobić, czy dawać w imię miłości przyzwolenie na takie zachowania?
Nie, nigdy.
Wybaczyć znaczy zrozumieć, ale nie stawać się ofiarą. Nie dawajmy nigdy przyzwolenia złu.
Jeśli pojawi się, przyjmiemy je, przemienimy swe serce i bez oceny wybaczymy. Nie powinno się więcej pojawić, bo nasza lekcja została nauczona. Zło dało nam możliwość konfrontacji z naszym sercem i pomogło wznieść się wyżej.
Jednak jeśli pojawia się, oznacza, że to nauka dla tej drugiej osoby. My już nie musimy w tej grze uczestniczyć i w żadnym razie nie dawajmy na to pozwolenia.
Najczęściej jest tak, że ta druga osoba, nie chce wzrastać w miłość i na poziomie świadomym, dalej gra swoją rolę. Jeśli my jesteśmy w harmonii, żyjemy w miłości, ci, którzy w niej nie są odejdą z naszego życia.
Nie ulegajmy złudnemu współczuciu, nie pozwólmy się prowokować. My dostaliśmy naukę i wzrośliśmy , teraz możemy zrobić to samo dla partnera i zakończyć czas gry. Jeśli nie pozwolimy na złe traktowanie nas, damy mu możliwość popatrzenia na siebie i dostrzeżenia swych słabości. Jeśli zechce im się przyjrzeć, wspaniale, pomóżmy mu, jeśli nie, nie pozostawajmy z nim w jego piekiełku. Często najlepszą pomocą jest brak pomocy.
Jeśli człowiek ten nie będzie miał wobec kogo czynić zła, albo powstanie z martwych, przebudzi się, albo będzie musiał wciąż powtarzać swe lekcje. Nie jesteśmy odpowiedzialni za rozwój duchowy innych, jedynie za swój, nie zatrzymujmy się w drodze, wybierajmy zawsze światło i miłość, a w nich nie ma miejsca na bycie ofiarą.
Nadstawienie drugiego policzka to siła zrozumienia, nie uległość w dostawaniu razów.
Kiedy stajemy się harmonijni to co jest dysharmonią odejdzie powoli z naszego życia.
Jeśli wyzwolimy sie z lęków, wejdziemy w czwarty wymiar ,takie pytania nie będą potrzebne, bo przyjdzie zrozumienie i sami będziemy kreować swoje życie, a tam nie będzie już miejsca na to co jest złem, bo tam gdzie MIŁOŚĆ tacy nauczyciele nie sa już potrzebni, bo przeszliśmy czas transformacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
pyzka



Dołączył: 02 Lis 2005
Posty: 139

PostWysłany: 2008 12 05 17:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

...

Ostatnio zmieniony przez pyzka dnia 2011 08 17 16:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
abrah



Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 38
Skąd: Oława

PostWysłany: 2008 12 15 10:35    Temat postu: dziękuję Odpowiedz z cytatem

Dziękuję za te słowa..a szczególnie za te o przemienianiu w miłość - tej konkretnej rady wypatrywałam od dawna i już wdrażam ją w swoje zycie - od razu lepiej Very Happy
Słowa o Jezusie mi nie wchodzą - ale może to pozostałość, blokada - uraz pozostały po lekcjach religii...może kiedyś i do nich dorosnę..
uściskuję serdecznie
Abrah
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Rozwój duchowy, Droga do doskonałości, Ezoteryka, Paranormalne. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group