Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY
Dyskusje o inedii, niejedzeniu, poszczeniu, dietach i inne.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Hunab-Ku Wita !!!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2007 06 12 18:36    Temat postu: Hunab-Ku Wita !!! Odpowiedz z cytatem

Witam Wszystkich Forumowiczów Cieplutko !!!

Cieszę się bardzo, że powstało takie forum
Dopiero od 2 lat podążam ścieżkami rozwoju duchowego, ale od jego początku mam silne przeczucie, że ten prawdziwy rozwój duchowy ściśle wiąże się z naszą dietą, a dalej z niejedzeniem.
Pomimo tego, że moja wiara w Boga to tylko ostatnie 2 lata (bo okresu przymuszania do chodzenia do kościoła (przez rodziców) nie liczę) od 12 lat jestem wegetarianinem - samo jakoś przyszło Very Happy
Nie ukrywam, że poszukuję pomocy w dojściu do niejedzenia i dlatego cieszę się na tę listę.
Chciałbym jak najszybciej zacząć procedury przygotowawcze i stąd me pierwsze pytanie;
Od czego zacząć?
Jaka lektura, czy samo forum, czy może wogóle niedobrze, że się spieszę.
Bardzo, ale to bardzo chcę nie jeść, ale oczywiście nie chcę popełnić jakiegoś błędu i dlatego proszę o wskazówki.
Trochę chaotycznie piszę, ale mam wrażenie, że tak mało czasu już nam zostało. I odczuwam ciągle jakieś kopniaki w 4litery od mojego przewodnika duchowego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
zali



Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 5

PostWysłany: 2007 06 12 21:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witam

"Bardzo, ale to bardzo chcę nie jeść" mozesz wyjasnic dlaczego ? to akurat nie jest az tak wazne w rozwoju , powiem wiecej ludzie którzy trochę jedza lepiej sie czuja ( mogac spełnic pewne zachcianki pokarmowe i dłuzej zyja , tym akurat jestem troche zdziwiony chyba ze dane sa niedokładne )

samo forum powinno ci wystarczyc + kontakt z Joachimem

oczywiscie sa ksiazki Małachowa , Jasmuheen itd.

samo niejedzenie powinno byc własciwie skutkiem ubocznym rozwoju , przynajmniej taka jest moja opinia Very Happy Laughing Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2007 06 13 19:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Napiszę tak: mam jakis problem z jedzeniem. Jedzenie było dla mnie zabijaczem stresu. Nigdy nie interesowało mnie co jem, jak jem. Ważne dla mnie było, żeby się najeść i już. W trakcie jedzenia zupełnie byłem nieobecny przy stole. Fruwałem myślami wszędzie i moje Ego dawało popisy. Teraz gdy kroczę ścieżkami rozwoju duchowego jest już lepiej, jem mniej, ale nigdy nie jestem w stanie skoncentrować uwagi na jedzeniu - a jeżeli mi się juz to udaje to na krótko. To mnie smuci, albowiem wiem jak ważna jest Uważność. Poza tym po jedzeniu - nawet jakimś lekkim czuję wyrzuty sumienia, że jadłem - trochę głupie - na ale tak mam. Jak tylko przeczytałem, że można żywić się światłem od razu pomyślłem, że to dla mnie i ciągle krąży mi to w głowie. Co więcej - wiem, że to system przekonań" - ale siedzi w mej podświadomości jakieś uwarunkowanie, że niejedzenie popchnie mnie dalej i szybciej w kierunku Boga. Tak myślę.
No i jeszcze do tego moje pierwsze świdome OOBE odbyło się na ostrym (co prawda 2-u dniowym) głodzie. I tak zostało nawiązane połączenie w mej podświdomości między niejedzeniem, a rozwojem duchowym.
No i na koniec ten 2012, który ciągle czuję na plecach. Chcę zdążyć, chcę nadrobić duchowe zaległości przed tą datą, albowiem jestem przekonany, że odpowiedni poziom rozwoju duchowego w kierunku spolaryzowania pozytywnego jest niezbędny za 5 lat.
Pozdrawiam !!!

I jeszcze jedno mam za sobą trochę krótkich głodówek. 1-o dniowe 2-u i 3-dniowe. Uczucie jakie im towarzyszy jest niesamowite - Moc, Energia. Czuję, że mogę "świat pokonać". Jedyny problem jaki się z tym wiąże to, właśnie nadmiar tej energii, z którą nie mam co zrobić i mnie "rozrywa" Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 06 15 16:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witaj Hunab-ku!
Cytat:
Jaka lektura, czy samo forum, czy może wogóle niedobrze, że się spieszę.

Tak po mojemu, to bardzo dobrze że się spieszysz... żeby zacząć Laughing Natomiast już w trakcie- to tyle pospiechu, ile nie przeszkadza w uważności i obserwacji, bo to podstawa. A to zależy od twojego wytrenowania w powyższym Very Happy Medytacje niezwykle to rozwijają...
Dla mnie bardzo pomocna okazała się książka Małachowa "Bioenergetyka i bisynteza"- niestety kupiłam ją, jak już zaczęłam mieć kłopoty (za całe 6,50 w promocji). Ponoć "Lecznicze głodówki" też są dobre. No i oczywiście Joachimowy SZBJ. Małachow pisze bardzo skrupulatnie od strony ciała i np uważa,że fizjoligiczna granica bez jedzenia to 40 dni- czego ja jestem żywym zaprzeczeniem (ale głowy nie dam, nie liczyłam dokładnie od kiedy zrezygnowałam z soku i zaczęłam z samą wodą). Jeśli masz skłonności do pośpiechu, to zwróć uwagę na "wchodzenie", a już szczególnie "wychodzenie" z głodówki. Joachim ładnie pokazuje także duchową stronę i to w sposób niezwykle praktyczny. Duchowo i emocjonalnie natomiast bardzo "nakręca" Jasmuheen- "Życie światłem" (mam ją w pliku na kompie). Ale mnie np nakręciła za bardzo. No i nasze kochane forum.
ja też miałam całe życie problemy z jedzeniem... teraz sądzę, że to były nieustające informacje z ciała, żeby wejść na tę ścieżkę. Może i u ciebie dzieje się coś podobnego??
Jeśli masz jako taki kontakt ze swoim przewodnikiem duchowym, to pójdziesz jak burza Razz . Powodzenia
PS. Po dwóch, trzech dniach głodówki już czujesz Moc i Energię Shocked?? Powiem tak: to albo tak dobrze, albo tak źle Laughing Albo przesadzasz Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2007 06 25 12:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięki Dorota!

O jakich kłopotach piszesz (jeżeli jakieś osobiste - nie odpowiadaj Very Happy)?

Jeżeli jest Ci już niepotrzebny Małachow - chętnie od Ciebie go kupię Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 07 10 17:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hej hunab ku Very Happy
Właśnie wróciłam z wakacji- chyba wstrzeliłam się w 2 tygodnie "najgorszej" pogody w te wakacje- podarowałam sobie 3-ci tydzień, bo rodzina strasznie marudziła... Smile
Małachowa już nie mam. "Pozbyłam się" jej podobnie jak wielu innych wartościowych książek- komuś opowiedziałam- pożyczyłam- zapomniałam komu- on też "zapomniał" oddać (od dłuższego czasu podpisuję książki na pierwszej stronie, ale nie pomaga Wink ). Już mnie to nawet nie martwi i nie złości- po co mają stać u mnie na półce, niech ktoś skorzysta sobie i "pożyczy" dalej...
Pisząc o kłopotach miałam na myśli te bezpośrednio związane z głodowaniem, a szczególnie z ciałem. Bardzo schudłam. A ponieważ wszystko zadziało się w głuszy leśnej, latem nad jeziorem, gdzie sporo czasu spędziłam sama (z dwójką podrostków zajętych sobą lub fizycznie nieobecnych), gdzie nikt mnie nie oceniał i tak przywykłam do tego stanu, że nie przewidziałam szoku, jaki wywołam w rodzinie swoim wyglądem (całe życie, od dziecka, byłam mniej lub bardziej pulpecik, a tu nagle szkieletor Laughing ) Radosna i szczęśliwa wyszłam z lasu wprost w huragan emocji. Po jakimś czasie, pod wpływem tych emocji i presji przerwałam niejedzenie gwałtownie. Był wrzesień, ale upały dawały się jeszcze we znaki, zaczęły mi puchnąć stopy. Potem łydki- monstrualnie, nie byłam w stanie chodzić... Podszyta wcześniej strachem, naprawdę się wystraszyłam na dobre... Najgorsze było to, że nie byłam w stanie medytować... Rodzina nie dawała mi spokoju, więc poszłam do koleżanki- lekarki, pediatryczki, żeby mi powiedziała, jakie badania porobić (z "normalnym" lekarzem się oczywiście nie dogadałam, dostałam mnóstwo recept i skierowanie na specjalistyczne badania angiologiczne- terminy były kilkumiesaięczne, nie skorzystałam). Ta moja koleżanka ma duży instynkt- co wiem, bo parę razy leczyła moje dzieci kiedy inni nie umieli. Już w pierwszej, ekspresowej partii badań krwi i moczu wyszło, że wszystkie wskaźniki są w zasadzie w normie (niektóre na granicy), tylko jeden- poziom procentowy białka lekko poniżej. Wszyscy natychmiast uznali, że zagłodziłam się do tego stopnia, że organizm zaczął zjadać własne białko... Uwierzyłam. Dowaliłam więc sobie tego białka do diety (głównie twarożek, jajka) ale niestety mój system trawienny ostro protestował- aż mnie skręcało z bólu żołądka. Mój mąż ratował mnie wtedy masażami brzucha i bardzo pomagało... Tak zaczęłam interesować się tematem "rola białka w diecie", odkryłam parę stron o wegetarianiźmie (to było raczej przypomnienie, bo za szkolno-licealnych czasów to przerabiałam przez jakiś rok-dwa), makrobiotyce itp. No i znalazłam to forum Razz Razz .
Ponieważ od długiego czasu nie doznawałam już cierpienia- ten czas był dla mnie naprawdę trudny... W najgorszych chwilach siadałam w fotelu skołowana i powtarzałam sobie: "Przewodniku duchowy, pomóż mi, bo kompletnie sobie nie radzę. Nie mogę cię zobaczyć ani usłyszeć- z jakichś przyczyn w ogóle nie potrafię cię odczuć, ale przecież już WIEM, że istniejesz, bo doświadczałam twojej obecności. Wiem NA PEWNO, że jesteś przy mnie, więc pokieruj mną i wyciągnij mnie z tego." To był raczej potok myśli w różnych wariantach, wylewających się ze mnie, niż jakaś przemyślana afirmacja. raz, czy dwa razy, kompletnie obolała i zdołowana powtarzałam tylko płaczliwie: "Przewodniku duchowy zrób coś, bo nie daję rady". Po 4-5 dniach takich "gorzkich żalów" najpierw pomyślałam o tej koleżance, potem odnalazłam internetowo dalekiego kuzyna (obecnie początkującego psychiatrę w anglii), a na koniec zadzwoniła moja znajoma z propozycją warsztatów "kształtowanie ciała świetlnego" bo znana w tej dziedzinie Pani akurat miała być we Wrocławiu. I chociaż wcale nie chciałam pójść (skutecznie unikam wszelkich warsztatów, bo nie mam żadnych "doznań"), tak jakoś wyszło, że poszłam (to cała historia, pomijam ją tu).
W książce "Samotność w sieci", jest taki motyw, kiedy facet, na skutek bardzo tragicznych wydarzeń w życiu ląduje u psychiatry- sławy i renomowanej postaci. Pytają go potem, czy mu pomogła wizyta u Pana Profesora, a on na to: - sam pan profesor mi nie bardzo pomógł, ale BARDZO pomogli mi wszyscy ci ludzie w poczekalni, którzy czekali, tak jak ja, po parę godzin na wizytę..." Laughing No to ja miałam takie same odczucia po warsztatach Razz
Ale znów zaczęłam czuć, że Przewodnik/Intuicja zaczyna działać i wszystko będzie dobrze Very Happy
Dochodzenie do jako takiej równowagi ciała zajęło mi ok pół roku. Już myślałam,że koniec moich marzeń o światełku i coś poszło nie tak, kiedy spostrzegłam, że proces "odpadania" różnych potraw trwa nadal, tylko bardzo powoli a większość z tego co doświadczam opisał Joachim w metodzie "naturalnej" dochodzenia do światła.
To tyle tak w skrócie. Uściski i Serdeczności
PS. Fajnie opisałeś tą babcię z zatrutym jelitem. Naprawdę robi wrażenie. A ja, mimo że rozumowo bardzo przekonana, wciąż mam wielki opór przed lewatywami. A chciałabym zrobić, choćby z ciekawości.... Może tobie, jako lekarzowi przyjdzie jakaś medyczna teoria do głowy z tymi moimi puchnącymi łydkami?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2007 07 11 11:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięki Dorotko, za tak wspaniała historię.
Kolejne doświadczenie, które będzie nieocenioną wiedzą dla tych, którzy spotkają się z tym samym, co Ci się przytrafiło.
Tak, samo niejedzenie nie jest problemem. Problemem jest otoczenie, problemem jest nasze zaprogramowanie, z którym najciężej jest wygrać. Toż to przecież nasze "Ja" do tej pory. Jak za bardzo się z nim zrośliśmy, to odcięcie od niego może spowodować, że zawali się to i owo.

Kurczę - jak na złość nigdzie nie ma tego Małachowa. Obdzwoniłem chyba już z 10 księgarni i nic. Szkoda, że już jej nie masz.

Co do łydek - puchnięcie ich może być spowodowane paroma Very Happy chorobami. Nie będę ich tu wymieniał, bo trzeba by jakimiś badaniami się podeprzeć, aby gdzieś celować lub coś podejrzewać.
Tym niemniej sądzę, że to o czym piszesz to reakcja organizmu na nagłe zmiany w diecie. I sądzę, że najlepszym rozwiązaniem będzie ponownie odpowiednia dieta. Ale na samym początku spróbuj uważać na wodę. Pij jak najmniej w ciągu dnia. Dopiero wieczorami pij więcej. Najlepiej przed snem. Likwidujesz w ten sposób duże ortostatyczne parcie płynów ustrojowych na kończyny dolne w ciągu dnia, kiedy to jesteś głównie w pozycji pionowej. Uważaj też na soczki, zupy i wszystko to co wodniste, bo to też głównie woda. Myślę, że Twoje naczynia przeciążone są zbyt dużą ilością wody, której "nie trzymają" w swoim łożysku i stąd to puchnięcie. Spróbuj. Powinno być lepiej.
I nie zapominaj o najważniejszym (poza umysłem) dbaniu o ciało - ruchu. Jak najwięcej niezbyt intensywnego ruchu. Jak masz możliwość rób często świecę (taką z jogi). Świetnie wpływa na naczynia w kończynach dolnych i na odpowiednie ukrwienie tarczycy.
Co do eliminacji pokarmów z diety zauważyłem to samo u siebie, co więcej moja żona (pomimo tego, że je mięso) też to zauważa. Przed trafieniem na listę coraz mniej rzeczy mi smakowało, dieta była coraz bardziej monotematyczna - serek ziarnisty i bułka. Teraz nawet na to nie mam ochoty. Co więcej - słodycze, które całe życie uwielbiałem i zajadałem się nimi bez opamiętania (nigdy nie było mi po nich niedobrze - nawet po zjedzeniu całego tortu) stały się dla mnie jakby niepołączone tzn; jak jadłem czekoladę - to czułem cukier puder, tłuszcz i kakao. To samo z tortami i ciastkami - cukier i masło, cukier i chleb (ciasto chlebowe posłodzone).
Obecnie mam chęć przestać jeść i stanie sie to prędzej, czy później Very Happy .

Pozdrawiam Cie Przegorąco !!!

Zawsze będzie dobrze Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dorota



Dołączył: 23 Lis 2005
Posty: 219
Skąd: ze wsi :)

PostWysłany: 2007 07 12 10:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ej, hunab-ku, googla wystarczy włączyć Wink Małachow jest tu:
http://www.dobreksiazki.pl/b4418-bioenergetyka-i-biosynteza.htm
Wiesz, ta historia to sprzed 2 lat prawie jest Very Happy Teraz trudno by mi było ograniczyć płyny, bo to podstawa mojej diety Laughing (soki). Ale już nie miewam problemów...po prostu chciałam lepiej zrozumieć co się wtedy ze mną działo.
A co do ruchu- taka potrzeba przyszła mi w tym roku bardzo silnie. M.in kupiłam rower i przesiadam się na niego z samochodu coraz częściej. Właśnie wczoraj zaliczyłam pierwszą"glebę" i leżałam obolała w gorączce ze stłuczonym (naciągniętym?) biodrem, nie mogąc nim poruszyć bez silnego bólu. Robiłam po kolei wszystkie "techniki" energetycznej pracy z ciałem, jakie mi wpadły do głowy i dziś już jestem w stanie wstać i siąść do kompa Very Happy . Ale dalej boli trochę, idę się położyć...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
gisan
Gość





PostWysłany: 2007 07 14 11:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--

Ostatnio zmieniony przez gisan dnia 2013 11 19 05:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Maja



Dołączył: 21 Lut 2004
Posty: 277

PostWysłany: 2007 07 16 10:52    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

Smile

Rzeczywiście posty mogą wpływać ogólnie na wiele sfer w rozwoju człowieka, emocjonalną, mentalną i duchową. Podobnie czuję, nasza ensencja nie ma nic wspólnego z jedzeniem Smile
Tak ciało domaga się samo tego co potrzebuje. I można się zwrócić ku niemu by poczuć jego autentyczne potrzeby.

I podążać za miłością a nie z obawy.

Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
hunab-ku



Dołączył: 11 Cze 2007
Posty: 1093
Skąd: Łódź

PostWysłany: 2007 07 19 10:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dorota,
- dzięki, ale już mi "ściągneli" w mojej księgarni. Widocznie musiałem ją mieć "fizycznie" Very Happy , jak jej nie znalazłem w internecie. Już czytam i rzeczywiście super wiedza !!
Poza tym życzę zdrowia. Wszystko przejdzie! U mnie rower to podstawa - jeżdżę gdzie mogę na rowerze, pomomo tego, że mamy 2 samochody.

gisan,
to co piszesz to jest Twoja Prawda.
Jeżeli chcesz w niej tkwić to w niej tkwisz.
Jeżeli będziesz na wszystko patrzył przez pryzmat swojego przeszłego doświadczenia, nigdy nic nie osiągniesz. Będziesz kręcił się wkółko, albowiem będziesz poruszał się po "swoich własnych koleinach"

Co z tego, że głodowałeś i prawie umierałeś?
Istnieją ludzie którzy nie jedzą i nie głodują i istnieją.
Jak to wyjaśnisz?

Co z tego, że są choroby śmiertelne, skoro są ludzie, którzy z nich wychodzą?
Jak to wyjaśnisz?

Zawsze znajdzie się ktoś kto wyłamie się z "ramek"

Co wtedy się dzieje - jak to tłumaczy medycyna i "ta właściwa nauka"

Napiszesz "statystyka"
Czy myślisz, że "niewyjaśnione" przypadki i przypadki samoozdrowień są ujmowane w statystycznych tabelach? Kto układa te tabele?

Nie powinienem tego pisać, bo wiem, że to Ty Sam - TYLKO TY SAM możesz zmienić siebie, a mój głos Cię tylko rozbawi

A niech Cię bawi, co tam

MASZ WOLNĄ WOLĘ I DOSTAJESZ OD ŚWIATA ZAWSZE TO CO CHCESZ - TO CO UWAŻASZ.
JESTEŚ BOGIEM. JEŻELI MASZ CHĘĆ TAK SIĘ DOŚWIADCZAĆ - TO MASZ TO DOŚWIADCZENIE. BO BÓG JAK CHCE - TO MA. WIĘC MASZ. NIE MIEJ PRETENSJI DO ŚWIATA - MOŻESZ MIEĆ TYLKO PRETENSJĘ DO SIEBIE, (jeżeli Ci źle)

Proszę nie odbierz tego postu źle.
Życzę Ci jak najlepiej i chcę, abyś był szczęśliwy. Mogę to czynić między innymi tym pisaniem, więc czynię.

Pozdrawiam w Miłości !!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum INEDIA, NIEJEDZENIE, POST I INNE TEMATY Strona Główna -> Ja, Moje Życie i Moje Doświadczenia. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group